niedziela, 17 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział V Część III.....

Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Piekło..  Jako wielką ciemną ciasną jaskinie z wieloma gejzerami i małymi wulkanami...
Tym czasem okazało się, że Piekło to tak naprawdę... jeden wielki klub... Alkochol, cygara, striptizerki... Do tego pokój dla każdego. Alex i Jules zaprowadziły nas do swojego ojca... Lucyfera.
- Hej tato! - Wykrzyknęli chórem.
- Witajcie! O! A to kto?
- To Sue, moja dziewczyna. - Odezwał się Jules. 
*Lucyfer do Julesa*
- Czysta?
- Nie.
- No i dobrze. Może zostać.

- Okej, a to kto?
- Jestem Vee, ale nie wiem czy nazwę się dziewczyną Neorna...
- A czemu nie?
- Bo żeby mnie tu zabrać on... nie chcę o tym gadać...
- Czemu nie? - Wtrącił się Alex.
- Zamknij ryj... Mam cię dość...
- Neorn... czy ty? - On chyba wiedział o co się rozchodzi.
- Tak... musiałem inaczej byś jej nie wpuścił. - Alex z pełnią wyrzutu popatrzył na swojego ojca.
- To fakt. Dobra, idźcie już.

 Weszliśmy do jednego z pokoi...
- Vee...
- Nie... Proszę zostaw mnie... Chcę być sama...
- Vee, ja musiałem... inaczej bym sam bez ciebie nie wyrobił...
- Nic nie mów... Odejdź...zostaw mnie POMIOCIE SZATANA!
- Myślisz, że mnie obrazisz? - nie wytrzymałam... grzmotnęłam go w twarz. Ani drgnął.
- Dziewczyno... Jestem prawie z kamienia, o mało sobie ręki nie połamałaś.
- WYJDŹ! NIE CHCĘ CIĘ JUŻ NIGDY WIĘCEJ WIDZIEĆ!
- Głupiutka Vee... Ja tu mieszkam, żyje, a ty ze mną... Jesteś panią Piekła... Sue też... 
- Alex... wyjdź...- nie miałam siły więcej wrzeszczeć. - Zabiłeś moją matkę?
- Vee... Wiesz, że jak mi coś przeszkadza to... usuwam to...
- Więc tak... - uśmiechnęłam się drwiąco. - Ale czego można się spodziewać po Demonie...
- Vee...
- Skończ... mam dość... wyjdź..
- Nie. Dopuki mi nie wybaczysz...
- To sobie poczekasz, bo ja ci tego nie wybacze...
- A teraz?... - ujrzałam przed moimi oczami nas... razem śmiejących się... potem jego, katowanego przez ojca... potem znów nas radosnych... potem faceta w kominiarce... to był jego ojciec... on chciał mnie zabić... Alex co rzucił się na mnie w motelu... To nie on to był Neorn... Demon... Nie panował nad sobą... Jego ojciec pociągał za sznurki...
- Alex... czy... ty mnie chciałeś chronić?
- Tak, a jedynym sposobem by cię zatrzymać, było sprowadzenie cię tu... Jakby cię zabił poszłabyś do Nieba... już bym cię nie zobaczył.
- Ale dlaczego on chciał mnie zabić?
- Bo się zakochałem... w tobie... a miłość jest Diabłom zakazana. Tutaj cie nie zabije... tu jesteś bezpieczna.
- Alex...
- Vee...
~Chciałem, być blisko ciebie...~
"Wiem..."
- Wybaczysz mi?
- Może kiedyś...
- Vee, kocham cię.
- Alex... ja sama nie wiem co czuję... boję się ciebie...
~To przez Jego geny... mam napady złości... lubie dominować...~
- Postawiłeś Mu się... 
- Tak, skatował mnie...
- To stąd ta rana na policzku?
- To? To nic w porównaniu co zrobił gdy dowiedział się, że jego syn Demon zakochał się w śmiertelniczce...
- Zawsze już będę przy tobie, ale na razie... odpocznijmy od siebie... daj mi miesiąc, muszę ogarnąć co się ze mną stało i co się stanie...
- Dobrze. - Przytuliłam go.
~Tęskniłem...~
"Ja też..."

Przerażała mnie myśl życia w Piekle z nim... może kiedyś mu wybaczę... Gdy tak sobie wspominam to wszystko zaczęło się od mojej Szalonej Osiemnastki...

Koniec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz