Następnego dnia do szkoły. Od rana nie było Alexa, ale cóż może siedział w klubie i grał w karty. Pierwsza lekcja w-f. Gramy w baseball'a. Ja jako pałkarz, a znienawidzona przezemnie i Sue, dziewczyna z równoległej klasy była miotaczem - Martha Quater.
Podręcała mi piłki nie trafiłam za pierwszym razem. Za drugim też nie. Nagle zauważyłam Alexa opierał się o siatkę boiska.
Martha rzuciła trzeci raz. Gdy już podniosłam kij usłyszałam w głowie ~Jeszcze nie...~ Nie wiedziałam skąd to. ~Teraz!~ Zamachnęłam się i trafiłam. Biegłam, biegłam i udało mi się. Wygraliśmy. Alex zniknął... co było dziwne.
Wracałam do domu autem Sue. Ona sama została z Julesem, bo mieli gdzieś iść.
Zaczęło lać. Jechałam ostrożnie gdy coś, a raczej kogoś potrąciłam. Był to wysoki, czarny koleś w kominiarce. Postanowiłam się nie zawracać i pojechałam prosto pod swój dom.
- Wróciłam! - Myślałam, że matka jest w domu, ale odezwał się męski głos.
- No co ty nie powiesz. Masz, zjedz, nie bój się nie jest zatrute. - Alex w moim domu, bez mojej wiedzy... to też było dziwne.
- Jak tu weszłeś?
- Jak to "jak"? Przez drzwi frontowe. Zapomniałaś zamknąć?
- Może...
~Taka, ładna. Taka niedostępna...~
- Słyszałeś to?
- Co?
- Jakby ktoś o mnie mówił... Tyle tylko, że ty tego nie słyszałeś...
- Słyszysz głosy? To chyba nie dobrze co?
- Oj tam, oj tam. Dobra, smacznego.
- Dzięki, wzajemnie.
- Dzięki.
Po Spagetti. Dokończyliśmy projekt na biologię.
- ...w ten oto sposób powstaje nowy organizm. Zarodek i potomek.
- No, to może teraz... przetestujemy nasz projekt...? - Pochylił się nade mną... Patrzyłam w te granatowe oczy i widziałam w nich nadzieję...
- Mam 18 lat i mam już być mamą?
- Nie chodzi mi o tworzenie potomka, ale o samą procedurę... - uśmiechnął się zadziornie. Po czym wziął mnie w pasie i zaczął taszczyć na górę do mojego pokoju. Rzucil mnie na łóżko. I przygniótł swoim ciężarem... tak po męsku.
- To co? Jesteś gotowa na ostrą jazdę?
- "Machina zagłady" to przy tobie pikuś?
- Sama ocenisz... - zaczął całować moją szyję. Przeniósł się na obojczyki, a że moja koszula mu przeszladzała postanowił ją ściągnąć... Całował mniew okolicach biustu...zaczął schodzić niżej, aż doszedł do wniosku, że moje shorty też mu przeszkadzaką... Gdy byłam w samej bieliźnie, on nie lepszy pół nagi, moja matka otworzyła drzwi mojej sypialni...
- Ehę, nie przeszkadzam?
~Ja pierdolę...~ "Skąd te głosy?"
- Nie wcale, mamusiu... - zrobiłam się czerwona jak burak. Gdy jakoś udało nam się ubrać i Alex opuścił mój dom, zaczęło się kazanie...
- ...Czy ty nie wierz, że bez zabezpieczenia to dzieci wychodzą?!... itp. itd....
Po całej tej nie potrzebnej, awanturze poszłam spać, a po głowie chodziła mi jedna myśl "Jak Alex gadał do mnie z drugiej połowy boiska?"...
~Taka sexy, a taka nieokiełznana...~"Do cholery co się ze mną dzieje?!"
__________________________
Hej, tak dla ogarnięcia oznaczeń:
~...~ - Tajemnicze głosy w głowie Vee.
"..." - To co aktualnie myśli Vee.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz