- Proszę usiądź. - Zajęłam miejsce, na kanapie. Przyszedł z dwoma kieliszkami i winem.
- Niestety jest tylko czerwone.
- Cover, ja nie mogę pić alkocholu.
- Nikt nie zauważy. Najwyżej zostaniesz na noc. - Uśmiechną się szeroko.
- Panie Outlaw! Czy pan właśnie zaproponował mi wspólną noc? - Pękałam ze śmiechu zwracając się do niego jak do starszego pana.
- A nawet jeśli? Panienka chyba mi nie odmówi?
- No, nie wiem, nie wiem.
Wyżłopaliśmy całe wino. Pijani śmialiśmy się i wygłupialiśmy jak dzieci.
- A teraz czas na gwiazdę programu... - wstał. Zataczał się na boki. Wyglądał komicznie. Zdjął koszulę, a mi ukazała się wyrzeźbiona klata i moje imie na lewej piersi. Zrobił sobie tatuaż. Dla mnie. Przygryzłam wargę.
- Ależ panie Outlaw. Toć to nie wypada. Jestem dużo młodsza.
- A ja mam to gdzieś. - Wziął mnie za ręce i postawił na nogi. Oboje ledwo na nich staliśmy, ale trudno. Sciągnął mi koszulkę. Patrzył na mnie z bliska. Zanużył głowę we wgłębieniu na szyi. Całował ją namiętnie. Ręką powędrował na udo, biodro. Zatrzymał ją na moim tylnim zderzaku.
- Jędrny. - zaśmiał się głucho.
Podniósł mnie i usadził na blacie w kuchni. Całował szyję i obojczyki. Nie omijał żadnego miejsca. Moja ręka zatrzymała się na sprządzce od paska jego spodni.
- Panienko...
- Oj, zamknij się. - rzuciłam go na kanapę. Usiadłam na nim okrakiem. Jego ręce wędrowały po moim ciele. Moje nie były gorsze.
Leżał pode mną. Śmiał się zachwycony. Nie był to mój pierwszy raz, ale z nim zawsze było to jak coś nowego. Jego dłonie powędrowały do zapięcia stanika. Jednym zręcznym ruchem odpiął i zerwał go ze mnie. Jego oczy wędrowały po moim ciele.
- Jesteś niezwykła... - te słowa zawsze rozpalały ogień w moim sercu. Jego dłoń zatrzymała się na tali. Przewrócił mnie na plecy. Spadliśmy z kanapy. Całował mnie w nakłucia na szyi. Jedną ręką podpierał się, a drugą powędrował do zapięcia moich szortów. Palcami, sprawnie odpiął guźik i rozporek. Delikatnie uniósł moje nogi i biodra, aby je sciągnąć. Nie spieszył się. Rzucił je gdzieś. Spojrzałam w jego oczy. Były takie jak przy pierwszym naszym spotkaniu. Jasne z przebłyskami podniecenia. Czułam się kochana. Czułam, że jestem dla niego kimś wartym wszystko. Odpiął pasek swoich spodni.
mało się nie przewrócił gdy je sciągał. Przygryzłam wargę. Widok Covera w samych bokserkach, przyprawiał mnie o przyjemne dreszcze na karku. Wrócił do mnie i przyciągnął do siebie za gumkę od majtek. Znów czułam ciepło. Wtuliłam się w niego.
- Mój osobisty piecyk. - Wymamrotałam.
Uśmiechnął się. Chwycił mnie za nadgarstki. Przyłożył je do swoich policzków. Powędrował nimi po klatce piersiowej. Zatrzymał je na swoich biodrach. Tuż przy krawędzi bokserek. Zachaczyłam o nie kciukami.
Uśmiechnął się złowieszczo. Wyglądał przy tym przerażająco, ale i podniecająco. Pewniej chwyciłam materiał. Szarpnęłam. Rzucił je w kąt. To samo zrobił z resztką mojej bielizny. Czułam jego dłoń po wewnętrznej stronie ud, na brzuchu, piersiach. Jego usta całowały zakamarki mojego ciała. Starałam się mu dorównać, jednak uznałam jego dominację. Był władczy, rządny mnie. Mojego ciała, dotyku, pocałunku. Fale ciepła nawiedzały mnie z każdym dotykiem, pocałunkiem, zbliżeniem. Czułam, że jest tylko mój. Ostatnie co pamiętam z tego ostrego seksu, to to, że zasnęłam na jego klatce piersiowej, wsłuchując się w żywe bicie jego serca.
Rano z niewiarygodnym kacem leżałam naga na podłodze. On obok mnie. Spał. Jeszcze. Ubrałam się. Obudziłam go.
- Halo, panie Outlaw? Wstajemy. - Ucałowałam go, a on przyciągnął mnie do siebie. Znów stykaliśmy się ciałami.
- Nie chcę wstawać. - wymamrotał mi do ucha.
- Ale trzeba.
Ubrał się, chociarz nie do końca. Ubrał spodnie.
- Nie będę umiała się skupić jeżeli będziesz paradował bez koszulki.
- Aż tak cię rozpraszam? Ha Ha! - podszedł do mnie i objął.
- Jak długo to masz? - zapytałam wskazując tatuaż.
- Jakiś tydzień po tym jak cię poznałem.
- Ale wtedy nie wiedzieliśmy, że coś z tego będzie.
- Ja wiedziałem.
Chciał mnie pocałować, ale nagle wpadli do domu ludzie ubrani na czarno. Z bronią.
- Na kolana! Ręce do góry! - krzyczeli. Zrobiliśmy tak jak chcieli.
- Ally... zgadnin kto się za tobą stęsknił. - szepnął mi do ucha. Jak zawsze był pewny siebie.