wtorek, 19 stycznia 2016

Tu Sasza!

Hej!
Ludzie, ja widzę, że jest was dużo. Wyświetlenia mojego bloga (dzięki wam) skoczyły to 165 wyświetleń!
Skoro jest was trochę, to chciałabym was poznać. Napiszcie w komentarzu pod tym postem: jak macie na imię, skąd jesteście, co sądzicie o moich opkach. Bedzie mi bardzo miło WAS poznać!
Pozdrawiam!
SaszaSucha

niedziela, 17 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział V Część III.....

Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Piekło..  Jako wielką ciemną ciasną jaskinie z wieloma gejzerami i małymi wulkanami...
Tym czasem okazało się, że Piekło to tak naprawdę... jeden wielki klub... Alkochol, cygara, striptizerki... Do tego pokój dla każdego. Alex i Jules zaprowadziły nas do swojego ojca... Lucyfera.
- Hej tato! - Wykrzyknęli chórem.
- Witajcie! O! A to kto?
- To Sue, moja dziewczyna. - Odezwał się Jules. 
*Lucyfer do Julesa*
- Czysta?
- Nie.
- No i dobrze. Może zostać.

- Okej, a to kto?
- Jestem Vee, ale nie wiem czy nazwę się dziewczyną Neorna...
- A czemu nie?
- Bo żeby mnie tu zabrać on... nie chcę o tym gadać...
- Czemu nie? - Wtrącił się Alex.
- Zamknij ryj... Mam cię dość...
- Neorn... czy ty? - On chyba wiedział o co się rozchodzi.
- Tak... musiałem inaczej byś jej nie wpuścił. - Alex z pełnią wyrzutu popatrzył na swojego ojca.
- To fakt. Dobra, idźcie już.

 Weszliśmy do jednego z pokoi...
- Vee...
- Nie... Proszę zostaw mnie... Chcę być sama...
- Vee, ja musiałem... inaczej bym sam bez ciebie nie wyrobił...
- Nic nie mów... Odejdź...zostaw mnie POMIOCIE SZATANA!
- Myślisz, że mnie obrazisz? - nie wytrzymałam... grzmotnęłam go w twarz. Ani drgnął.
- Dziewczyno... Jestem prawie z kamienia, o mało sobie ręki nie połamałaś.
- WYJDŹ! NIE CHCĘ CIĘ JUŻ NIGDY WIĘCEJ WIDZIEĆ!
- Głupiutka Vee... Ja tu mieszkam, żyje, a ty ze mną... Jesteś panią Piekła... Sue też... 
- Alex... wyjdź...- nie miałam siły więcej wrzeszczeć. - Zabiłeś moją matkę?
- Vee... Wiesz, że jak mi coś przeszkadza to... usuwam to...
- Więc tak... - uśmiechnęłam się drwiąco. - Ale czego można się spodziewać po Demonie...
- Vee...
- Skończ... mam dość... wyjdź..
- Nie. Dopuki mi nie wybaczysz...
- To sobie poczekasz, bo ja ci tego nie wybacze...
- A teraz?... - ujrzałam przed moimi oczami nas... razem śmiejących się... potem jego, katowanego przez ojca... potem znów nas radosnych... potem faceta w kominiarce... to był jego ojciec... on chciał mnie zabić... Alex co rzucił się na mnie w motelu... To nie on to był Neorn... Demon... Nie panował nad sobą... Jego ojciec pociągał za sznurki...
- Alex... czy... ty mnie chciałeś chronić?
- Tak, a jedynym sposobem by cię zatrzymać, było sprowadzenie cię tu... Jakby cię zabił poszłabyś do Nieba... już bym cię nie zobaczył.
- Ale dlaczego on chciał mnie zabić?
- Bo się zakochałem... w tobie... a miłość jest Diabłom zakazana. Tutaj cie nie zabije... tu jesteś bezpieczna.
- Alex...
- Vee...
~Chciałem, być blisko ciebie...~
"Wiem..."
- Wybaczysz mi?
- Może kiedyś...
- Vee, kocham cię.
- Alex... ja sama nie wiem co czuję... boję się ciebie...
~To przez Jego geny... mam napady złości... lubie dominować...~
- Postawiłeś Mu się... 
- Tak, skatował mnie...
- To stąd ta rana na policzku?
- To? To nic w porównaniu co zrobił gdy dowiedział się, że jego syn Demon zakochał się w śmiertelniczce...
- Zawsze już będę przy tobie, ale na razie... odpocznijmy od siebie... daj mi miesiąc, muszę ogarnąć co się ze mną stało i co się stanie...
- Dobrze. - Przytuliłam go.
~Tęskniłem...~
"Ja też..."

Przerażała mnie myśl życia w Piekle z nim... może kiedyś mu wybaczę... Gdy tak sobie wspominam to wszystko zaczęło się od mojej Szalonej Osiemnastki...

Koniec

Szalona 18tka Rozdział V Część II

Na cmentarzu... Sue i Jules też byli...
~Co on tu do kurwy nędzy robi?!~
- Belial?! Co ty tu do cholery robisz?! - Alex odzyskał głos.
- Chciałem cię spytać o to samo, Neornie. - Odpowiedział mu Jules.
- Neorn?! To twoje prawdziwe imie?! - zapytałam zszokowana.
- Tak coś ci przeszkadza?
Nie odpowiedziałam.
- Jules? Czy raczej Belial? - Sue zareagowała w podobny sposób.
- Powiecie nam w końcu o co chodzi?! - zapytałam ze złością.
~Vee, mówiłem ci już...~
"Ale ja żadam głębszych wyjaśnień." 
- Pożegnałyście się? - zapytał Belial.
- Tak zostawiłam list... samobójczy - odpowiedziała Sue.
- A ja się dowiedziałam, że moja matka została zamordowana... po tym włamaniu nastąpiło następne, więc nie miałam się z kim, żegnać... spotkam ją po drugiej stronie... z tatą.
- Tyle tylko, że się nie spotkacie... - Neorn - Alex nie wiedziałam jak go nazywać.
- Jak to?!
- Wasze dusze poświęcone zostaną Lucyferowi... więc nie pójdą do nieba... ale spokojnie już my tam na dole o was zadbamy...
- Czekaj, czekaj... Jak to zadbacie... chcecie powiedzieć, że zostaniemy tam z wami na zawsze?
- Tak... Nie jestem zdolny cię zabić.. Odpuszcze sobie nawet stołek przy ojcu, ale chcę być z tobą...
- A ja przy Sue... - odezwał się Jules - Belial.
- Jak to się odbędzie? Będą jakieś obrzędy? - Sue odzyskała głos.
- Ha Ha! Obrzędy? Nie...
- Więc jak?
- No będziemy mu... - zaczął Alex.
- Neorn... czy ty ją przeleciałeś?
- A co cię to?
- Jeżeli nie, to nadal jest czysta... On się wkurzy...
- Kurwa, faktycznie...
- CO?! MUSISZ MNIE... CO?!
- Tak, muszę inaczej będziesz się błąkać jako duch pomiędzy Piekłem, Ziemią a Niebem.
- My z Sue mamy już to za sobą więc... Okej, Sue, poczujesz jakby ktoś... - Jules wyglądał na zadowolonego.
- Jakby co? - Sue nie kryła szoku.
- Jakby ktoś cię obrywał ze skóry..
- CO?! DLACZEGO?!
- Muszę twoją duszę wyrwać... więc będzie bolało. Gotowa?
- ....Tak... Vee, widzimy się później... - i w tem Jules stał się kłębem czarnego dymu, który przeniknął Sue i zniknął pod ziemią... A ciało Sue... padło martwe...
- Boje się... czekaj... - podbiegłam do ciała Sue, było na 100% martwe, ale skoro Sue napisała list samobójcy... To podciełam jej żyły, aby wyglądało to prawdopodobnie...
- Vee... - podszedł i objął mnie w tali - Odsuń się! - nie chciałam jego dotyku...
~Wiesz, że muszę...~
- Nie! Ja nie chcę TEGO z tobą... 
- Wybacz, ale takie są procedury...
- Co? Nic nie widzę, Alex!
- Widzisz to co chcę, a ja chcę, abyś nic nie widziała... spróbuję zrobić to bezboleśnie...
- Nie zbliżaj się do mnie! 
~Chciałem po dobroci, ale cóż nie dajesz mi wyboru...~
Poczułam jak grzmotnęłam o ziemię. Związał mi ręce... Rozebrał mnie od pasa w dół... Potem poczułam ból, po jakichś 10 minutach znów widziałam... siebie bez gaci, a jego zapinającego spodnie... czułam się obleśnie...Dupa mnie napierdalała jakbym usiadła na gorący pręt... co chyba nie myliło się z prawdą... w końcu zrobił TO syn Diabła...
- JAK MOGŁEŚ?!
- Zawsze gdy chciałem to zrobić w romantycznej atmosferze twoja matka nam przeszkadzała...
- ZGWAŁCIŁEŚ MNIE! 
- I co pójdziesz z tym na policję?
- Jak ja cię nienawidzę!
- Spodobasz się mojemu ojcu.
- Zamknij ryj!
- Trochę grzeczniej.
- Bo co? Już mnie zgwałciłeś co więcej możesz mi zrobić?!
- Zrobić to samo dwa razy gorzej.
- To znaczy?
~ Rozebrać cię do naga, przywiązać do drzewa i wyruchać, że na dupie przez trzy tygodnie nie siądziesz...~
- Ty oblechu!
- Uważaj, bo się wzruszę.
Zaczęłam uciekać.. bez majtek... nic gorszego nie mogło mnie spotkać... albo mogło... 
Padł na mnie...
- No nie! Chodź tu... - zrobił to co mówił... Skrępowana do drzewa nie chciałam go teraz widzieć...
- To co teraz łaskawie ubierz się...i pożegnaj się z ziemią...
Ubrana stanęłam jak wryta...
- Proszę bardzo... Zabij mnie...
~Raz...~
"Dwa..."
~"Trzy!"~
Alex zwinął się w kłąb czarnego jak smoła dymu i przeniknął mnie...
Określenie Julesa, co to obrywania ze skóry do gwałtu na mnie to pikuś... tak, ale utrata Alexa bolała bardziej....

Szalona 18tka Rozdział V Część I

Co ja mam do cholery robić?!
Jak mam się z matką pożegnać?
"- Hej, mamo, muszę się z tobą pożegnać, bo mój chłopak, demon chce mnie złożyć w ofierze swojemu ojcu Szatanowi, bo chce zostać jego przybocznym..." tak na pewno to kupi. A co Bóg na to?! Nie obchodzi Go śmierć jednej z swoich podopiecznych?! Nie mam pojęcia... co robić.
Spotkałam się z Sue...
- Vee, wiem, że zabrzmi to co najmniej dziwne ale... mój chłopak, demon chce mnie złożyć w ofierze swojemu ojcu Szatanowi, bo chce zostać jego przybocznym... - wybałuszyłam oczy bo nie wierzyłam w co ona mówi.
- Sue... Ja też tak mam...
- CO?! ALEX JEST DEMONEM?!
- JULES TEŻ!
- Oj, Vee w co my teraz zrobimy? Jules mi groził, że jeżeli cokolwiek powiem władzom to pożałuje...
- Wiesz co... jeżeli mamy zginąć niech to wygląda na morderstwo...
- To znaczy...?
- Umów się z Julesem na cmentarz... ja przyjdę z Alexem, musimy się dowiedzieć o co im chodzi...
- Dobry plan. Dozobaczenia.
- Pa...

Zadzwoniłam do Alexa..
- Alex... chcę abyś przyjechał po mnie... a potem pojedziemy na cmentarz...
- Oszczędzisz mi roboty w chowaniu zwłok... dzięki.
- Bądź o 23 50...
- O pólnocy... to będzie koniec...
- Wiem...
Rozłaczyłam się...

sobota, 16 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział IV Część III

- Alex, kim ty do cholery jesteś?! Jakimś mordercą?!
- Uznajmy, że jestem potomkiem Szatana.
- Co?! Jak?! Co ty pieprzysz?!
- Bym pieprzył ciebie, ale jakoś nam nie wychodziło...- zaczął się zbliżać do mnie, a serce podskoczyło mi do gardła.
- Alex, ogarnij się! Co jest z tobą?! Gdzie się podział ten pociągający i niemordujący Alex?!
- Nigdy takiego nie było... Zawsze byłem taki...
- Ja widziałam i poznałam kogoś innego! - Zbliżał się niebezpiecznie, a ja oddalałam się, aż doszłam do ściany. - Jak to możliwe, że jesteś potomkiem Szatana?!
~Słyszysz mnie? Uważaj...~ usłyszałam w myślach, a potem zobaczyłam jak rzucił się na mnie z nożem. Gdy już myślałam, że przebija mi serce, otworzyłam oczy i popatrzyłam, stał metr ode mnie.
- Widzisz i słyszysz to co chcę... Czy normalny człowiek tak potrafi?
- Zaraz, to ty?! Jak?!
- Tak. To ja. Na boisku też byłem to ja... Na roller coasterze też ja... widziałaś jak spadałaś... już wtedy miałem cię zabić...
- Dlaczego?!
- Na pewno chcesz wiedzieć? - przykucnął obok mnie, bo w czasie ataku na moją psychikę skuliłam się pod ścianą. Kiwnęłam głową, na  "Tak". - Proszę bardzo... JESTEM DEMONEM... SZÓSTYM DZIECKIEM SZATANA...
- CO?!
- Tak jak słyszałaś.
- Ale nadal nie rozumiem, dlaczego chcesz mnie zabić...
- Mój ojciec, że go tak nazwę, dawno nie dostał ofiary... a żeby zostać jego prawą ręką, jako najmłodszy muszę się jakoś upodobać...
- Dlaczego mnie w sobie rozkochałeś? Dlaczego mnie odrazu nie zabiłeś?
- Bo chciałem się zabawić. Raz na rok tak w Czerwcu, szóstego, mam, że tak to ujmę, urodziny... Tamte panienki, które spotkaliśmy w klubie, były omotane przez mojego "brata" miały mnie namówić na ugodę, aby ten gówniarz mógł starać się o przyboczność przy ojcu. Musiałem je jakoś spławić, dzięki tobie mi się to udało...
Milczałam. Starałam się ustalić fakty. Gdy zobaczyłam otwarte drzwi pomyślałam o ucieczce, ale gdy tylko byłam już metr od nich coś złapało mnie w połowie i rzuciło na łóżko motelowe.
- Nie pomyślałaś o tym, że skoro mogę wnikać do twoich myśli to i je czytać? Oj Vee jesteś taka głupiutka... - Przygniótł mnie swoim ciężarem do powierzchni łózka.
- Czy teraz  zrobisz to co myślę?
- Może... A może nie...
- Jeżeli mogę spytać dlaczego ja? Dlaczego nie jakaś inna dziewczyna?
- Bo żadna nie działała tak na mnie jak ty... Kurwa mać!
- Czekaj, co ty powiedziałeś?
- Widzisz przy tobie nawet chęć zabicia cię mi przechodzi, a to u mnie nowość... To nienormalne!
- Zaraz, to zabijesz mnie czy nie?
- Hmmm... Chciałbym, ale nie mogę... nie chcę... jesteś zbyt... ja za bardzo cię kocham, żeby to zrobić...Nie ja muszę to zrobić mam dość życia z resztą tych pięciu gówniarzy... Kurwa mać! Vee przestań tak na mnie patrzeć bo nie wyrabiam!
- Alex wróć do mnie! Proszę!
~ Wiesz co dam ci jeszcze czas na pożegnanie się z bliskimi... Widzisz tylko tobie odpuszczam... ale wiedz, że jeżeli cokolwiek powiesz władzom to ci to nie pomoże...~
- Rozumiem...
- No to teraz odwiozę cię do domu... masz trzy dni...

Odwiózł mnie, a gdy tylko zachamował o mało się nie wywróciłam jak uciekałam od niego... nie chciałam mieć nic z nim wspólnego... to nie był Alex...
Mam trzy dni... dziś jest 3 czerwca...






Szalona 18tka Rozdział IV Część II

 Kochanie, czy ktoś u ciebie był? - zapytała mama, gdy wróciła.
- Nie, a czemu pytasz?
- Jakiś chłopak, Jeepem wyjeżdżał z naszego podjazdu.
- Aaa, to nie, chciał się tylko zawrócić.
- Na pewno? - nadal mi nie wierzyła.
- Na 100%. Ok, jest już późno, a jutro do szkoły. Dobranoc.
- Dobranoc.

Weszłam na przerwie do klasy oczywiście nie sama.
- Hej, mała. Tęskniłaś? Bo ja bardzo. - Objął mnie w pasie, a potem przeniósł ręce na moje biodra. - Masz czas w sobotę?
- Może mam, a może nie.
- Ok, sobota 19, zabiorę cię do klubu. A potem... zobaczę... - ten geniusz gdy zadzwonił dzwonek zacząl się ze mną miziać.  Wszyscy to widzieli, nawet profesor, który odpowiedział nam:
- Projekt z biologi już widziałem...
- Przepraszamy panie psorze. - Powiedziałam z wielkim rumieńcem.
- Mów za siebie. Ja  nie żałuje. - Czasami mógłby się zamknąć.
 Po lekcjach nie mogła mnie uniknąć jedna rozmowa.
- Vee! Stój! Musisz mi opowiedzieć co się stało wczoraj!
- Sue, zamknij się!
- Gadaj mi tu zaraz, co było po tym jak cię odwiózł pod dom?
- Nic, więcej.
- Taaa, uważaj bo uwierzę. Ja widziałam coś innego.
- Nie ważne, Sue, proszę daj spokój.
- Boże! jet 14 za godzinę umówiłam się z Julesem, sorry kochana muszę lecieć! Pa!
- Narka!

Wieczorem matka znowu pracowała do późna. Zostałam sama w domu. Wtem siedząc sobie na kanapie ktoś wpadł do domu niczym huragan.
- Ty, młoda zbieraj się. Muszę cię stąd zabrać przynajmniej na godzinę. No już ubieraj się!
- Alex, o co chodzi?! Co?! Dlaczego?!
- Wyjaśnie ci potem. Zbieraj się! Czekam na dworze.
Byłam w kompletnym szoku.  Ale musiałam mu zaufać. Poza szkołą był inny. Nieobliczalny, groźny, ale opiekuńczy. 
Wyszłam a on palił przy swojej "machinie zagłady".
- Ty palisz?
- Tylko gdy jestem zdenerwowany. Okej, wsiadaj.
Pojechaliśmy do motelu "Green Stay".  Wynajeliśmy pokój.
- Jeżeli chcesz mnie przelecieć to czemu nie zrobisz tego w domu tylko ciągasz mnie po motelach?
- Nie chcę cię przelecieć, nie dzisiaj.
- W takim razie powiedz co się dzieje?!
- Ktoś chce cię zabić...
- Co?!
- Nie to jest najgorsze... 
- A co?!
- To, że to ja... ja muszę cię zabić... - zobaczyłam coś metalowego i błyszczącego w jego dłoni... nóż...

Szalona 18tka Rozdział IV Część I

Poszłam do szkoły. 
Na szczęściee natknęłam się na nikogo. W szkole...
- Młoda co robisz dziś wieczorem?
- Dziś chyba nic, a co?
- Okej, to o 20 się wyszykuj się, zabiore cię gdzieś... tym razem nie "machiną zagłady". - uśmiechnął się szeroko.
- A czym?
- Jeep'em, wygrałem w kartach.
- Aha, spoko.

Wieczór... 19 50, ubrana w krótką spódnicę, bluskę na ramiączkach i skórzaną kurtkę.
Podjechał Jeep.
- No, no wyglądasz sexsownie.
- Ty też.
- Dziękuję. - Wsiedliśmy i pojechaliśmy do wesołego miasteczka. Poszliśmy na różne atrakcje w tym: Dom Strachów, Diabelski Młyn i przyszedł czas na Roller Coaster... 
- Mam lęk wysokości.
- Przy mnie nic ci nie grozi.
Jechaliśmy we wszystkich kierunkach, gdy nagle poczółam się luźno, nie zapięta... wypadłam...gdy już miałam już uderzyć głową w twardą ziemię... siedziałam nadal w pojeździe i spokojnie hamowaliśmy.
- To się nazywa krzyk.
- Ja... ja wypadłam... 
- Nie... Byłaś cały czas na miejscu i zapięta.
Nie umiałam dojść do siebie...
Pojechaliśmy na obrzeża miasta. Zaczęło lać. Nagle Jeep stanął... 
- Mamy gumę... - wyjrzałam, faktycznie opony były poprzedziurawiane - Motel jest niedaleko.
- Mam iść z tobą do motelu? 
- Chyba, że wolisz tkwić w Jeepie i marznąć.
- Okej idę...
Gdy przestało lać... jakimś códem Alex odzyskał Jeepa z sprawną oponą. Odwiózł mnie do domu.

Szalona 18tka Rozdział III Część III

Wszystko było w rozsypce. Ubrania powywalane na podłogę, no istny burdel. 
- Kurwa mać! Co tu się stało?! - Sue, chciała sprawdzić dlaczego nie wchodzę do własnego domu.
- Też bym chciała wiedzieć. Mogę się kimnąć u ciebie?
- Pewnie, zawsze. Od czego ma się przyjaciółki. 

Następnego dnia. Telefon.
*
- Córcia, co to za burdel w domu?!
- Mamo, chyba się ktoś włamał. Ja kimnęłam się u Sue.
- Aha. Ja dzwonie na policje. Niech to sprawdzą. A ty do szkoły!
- Okej. Pa!
- Narka.
*
W szkole. Oddaliśmy projekty z biologi.
- Vee, Alex doskonała praca A+.
- Dziękujemy.

Wracałam z buta do domu. Usłyszałam kroki...
-  Kto tu jest?!
Milczenie.
- Pokaż się! - wyszedł z cienia. Facet, którego potrąciłam.  Facet w kominiarce... miał przy sobie splówe. Zaczęłam uciekać. Dotarłam do domu.
- Kochanie to ty? - mama była w domu.
- Tak.
- Przysnęłam trochę. Co w szkole?
- Nic nowego, A+ za wypracowanie z biologi.
- To ładnie. Wypijesz kakao?
- Z miłą chęcią.

Posiedziałam z mamą. Pogadałyśmy i poszłyśmy spać. Mi całą noc kołatała się myśl o facecie w kominiarce... Może to on się włamał do mojego domu...

Szalona 18tka Rozdział III Część II

Razem z Sue wybrałyśmy się do Centrum Handlowego.
- Jak tam z Julesem? Wszystko gra? - Zapytałam.
- Tak, nadal się spotykamy. To zerwanie to była słaba chwila w naszym związku, a Alex?
- Nic nowego, spotykamy się, gadamy...
- A coś się  dzieje? Wiesz o co mi chodzi...
- Sue, nie będę ci się spowiadać czy się pieprze czy nie. Proszę nie zaczynaj tego tematu.
- Okej, okej. Sorry.
Gdy mijałyśmy sklepy znów coś usłyszałam. 
~Idź sama do damskiej... musimy o czymś pogadać...~
Nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie złapał mnie ostry ból w kostce.
~No już...Bo zaboli mocniej...~
"Ja pierdolę..." 
~Zaraz to ja cię będę pierdolić... No już nie mam całego dnia...~
- Słuchaj, Sue musze do kibla. Idź do "H&M" Potem do ciebie dołącze.
- Okej.
Gdy tylko weszłam do damskiego, drzwi się za mną zamknęły na klucz.
- A teraz, opowiadaj kogo spotkałaś tamtej nocy, gdy wracałaś po lekcjach. Po meczu baseball'a?
- Skąd ty to wiesz?!
- Ja wiem wszystko. Ale nie zagaduj tylko odpowiadaj.
- Jakiegoś gościa w kominiarce...
- Wysoki?
- Tak. - Przez chwilę nie ruszał się,  chyba myślał.
~Masz kogoś na sumieniu?...~
- Nie, ale łaskawie mi wyjaśnij jak ty gadasz do mnie przez myśli?!
~Taka sztuczka...~
- Weź przestań!
~Bo co?...~
- Bo, gówno! - gdy chciałam wyjść, ogarnęłam, że drzwi nadal były zamknięte. Roześmiał się.
- Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie... jesteś taka głupiutka.
- Uważaj, żebyś ty zaraz nie był.
- O mnie się nie martw...~Nic mnie nie ugnie...~
- Weź przestań. - otworzył drzwi nie dotykając ich, wkońcu mogłam wyjść.
Sue widziała mnie i Alexa...wyłażących z DAMSKIEGO KIBLA.
- Vee, jeżeli chciałaś się pieprzyć to trzeba było mi powiedzieć... poszłabym do domu.
- Aktualnie to wracajmy do domu.
Sue odwiozła mnie do domu, ale oczywiście nie dała mi spokoju, chciała wiedzieć wszystko.

Weszłam do domu... Takiego burdelu po włamaniu jeszcze nie widziałam...

Szalona 18 Rozdział III Część I

Następnego dnia do szkoły. Od rana nie było Alexa, ale cóż może siedział w klubie i grał w karty. Pierwsza lekcja w-f. Gramy w baseball'a. Ja jako pałkarz, a znienawidzona przezemnie i Sue, dziewczyna z równoległej klasy była miotaczem - Martha Quater.
Podręcała mi piłki nie trafiłam za pierwszym razem. Za drugim też nie. Nagle zauważyłam Alexa opierał się o siatkę boiska.
Martha rzuciła trzeci raz. Gdy już podniosłam kij usłyszałam w głowie ~Jeszcze nie...~ Nie wiedziałam skąd to. ~Teraz!~ Zamachnęłam się i trafiłam. Biegłam, biegłam i udało mi się. Wygraliśmy. Alex zniknął... co było dziwne.

Wracałam do domu autem Sue. Ona sama została z Julesem, bo mieli gdzieś iść.
Zaczęło lać. Jechałam ostrożnie gdy coś, a raczej kogoś potrąciłam. Był to wysoki, czarny koleś w kominiarce. Postanowiłam się nie zawracać i pojechałam prosto pod swój dom. 
- Wróciłam! - Myślałam, że matka jest w domu, ale odezwał się męski głos.
- No co ty nie powiesz. Masz, zjedz, nie bój się nie jest zatrute. - Alex w moim domu, bez mojej wiedzy... to też było dziwne.
- Jak tu weszłeś?
- Jak to "jak"? Przez drzwi frontowe. Zapomniałaś zamknąć?
- Może...
~Taka, ładna. Taka niedostępna...~
- Słyszałeś to?
- Co?
- Jakby ktoś o mnie mówił... Tyle tylko, że ty tego nie słyszałeś...
- Słyszysz głosy? To chyba nie dobrze co?
- Oj tam, oj tam. Dobra, smacznego.
- Dzięki, wzajemnie.
- Dzięki.
Po Spagetti. Dokończyliśmy projekt na biologię. 
- ...w ten oto sposób powstaje nowy organizm. Zarodek i potomek. 
- No, to może teraz... przetestujemy nasz projekt...? - Pochylił się nade mną... Patrzyłam w te granatowe oczy i widziałam w nich nadzieję...
- Mam 18 lat i mam już być mamą?
- Nie chodzi mi o tworzenie potomka, ale o samą procedurę... - uśmiechnął się zadziornie. Po czym wziął mnie w pasie i zaczął taszczyć na górę do mojego pokoju.  Rzucil mnie na łóżko. I przygniótł swoim ciężarem... tak po męsku.
- To co? Jesteś gotowa na ostrą jazdę?
- "Machina zagłady" to przy tobie pikuś?
- Sama ocenisz... -  zaczął całować moją szyję. Przeniósł się na obojczyki, a że moja koszula mu przeszladzała postanowił ją ściągnąć... Całował mniew okolicach biustu...zaczął schodzić niżej, aż doszedł do wniosku, że moje shorty też mu przeszkadzaką... Gdy byłam w samej bieliźnie, on nie lepszy pół nagi, moja matka otworzyła drzwi mojej sypialni...
- Ehę, nie przeszkadzam?
~Ja pierdolę...~ "Skąd te głosy?"
- Nie wcale, mamusiu... - zrobiłam się czerwona jak burak. Gdy jakoś udało nam się ubrać i Alex opuścił mój dom, zaczęło się kazanie...
- ...Czy  ty nie wierz, że bez zabezpieczenia to dzieci wychodzą?!... itp. itd....
Po całej tej nie potrzebnej, awanturze poszłam spać, a po głowie chodziła mi jedna myśl "Jak Alex gadał do mnie z drugiej połowy boiska?"...
~Taka sexy, a taka nieokiełznana...~"Do cholery co się ze mną dzieje?!"
__________________________
Hej,   tak dla ogarnięcia oznaczeń:
~...~ - Tajemnicze głosy w głowie Vee.

"..." - To co aktualnie myśli Vee.

Szalona 18tka Rozdział II Część III

 - Sue, Jules? - zapytałam, gdy szok oddał mi głos.
- Vee, Alex? Podwójna randka? Ha! Ale zajebiście!
- Alex, mogę cię prosić? - Odeszliśmy na bok - Czy ty to planowałeś?
- Nie, wogóle... - widziałam, że kłamał.
- Kurde, Sue nie da nam żyć. Będzie czekała na okazje by zobaczyć, jak się całujemy. Koszmar!
- Ciii...- podszedł bliżej - Nie załamuj się, dla mnie to ona może patrzeć jak się całujemy, najwyżej ci będzie zazdrościć. Już ja się o to postaram. 
Weszliśmy do sali kinowej. Film przeraził mnie tylko w jednym momencie i oczywiście przytuliłam się do Alexa. 
- Świetny film, ale jest już późno. Alex odwieziesz mnie?
- Z największą przyjemnością. - Powędrowaliśmy do machiny zagłady, wysadził mnie przed domem.
- Moja mama jest w robocie, więc śmiało wejdź. - zaproponowałam, a on nie odmówił.
- A ojciec? - zapytał.
- Nie żyje. Zmarł dwa lata temu na raka płuc, piprzone papierosy. Napijesz się czegoś? 
- Masz 7Up?
- Pewnie. - gdy nalewałam owy napój do szklanek, poczułam, że coś, a raczej ktoś, otacza moją talię od tyłu i szepcze do ucha:
- Czy ja ci już mówiłem, że strasznie mnie pociągasz?
- Nie otwarcie, ale widziałam to w twoich oczach...
- Naprawdę? Aż tak jestem czytelny? - Odwrócił mnie do siebie przodem i położył ręce na biodrach. Przywarł do mnie swoim ciałem. - Czy będzie deser? Mam ochotę na... hmmm.... Ciebie. - Powiedział i rzucił mnie na kanapę. Zaczął całować moją szyję. Dał mi niezapomniane chwile bładząc wokół moich obojczyków. Jednym sprawnym ruchem, rozwiązał chustę na szyi. 
- Czekaj, nie tu. - powiedziałam - chodź do mojej sypialni, tam nikt nam nie przeszkodzi... - gdy miał mie wziąć w pasie i zanieść i dokończyć na moim łóżku, zadzwonił telefon.
- Kurwa, moja mama. Czekaj chwilę.
- Ani myślę się z tąd ruszyć.
*
- Tak mamo?
- Skarbie, kończę dzisiaj wcześnie, właśnie jestem na skrzyżowaniu Rovel Street, czy mogłabyś zrobić herbatę?
- Yyy... okej...
- No dobra na razie.
- Pa.
*
- No, to co... Ja jeszcze nie skończyłem... 
- Moja matka, jest tuż za rogiem. Wybacz, ale nic z tego już dzisiaj nie wyjdzie, a ona dostanie szału jak zobaczy mnie w bieliźnie, a ciebie półnagiego. Proszę, Alex jedź do domu. Jutro zadzwonię i powiem ci  kiedy i gdzie możemy się spotkać.
-Kurwa mać! A miałem nadzieję, że będzie wesoło... no cóż. Na razie skarbie. - Dał mi całusa z rękoma na moim tyłku. 
- Pa. 
Wsiadł na "machinę zagłady" i odjechał.

piątek, 15 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział II Część II

-Hej. - byłam  wręcz oszołomiona jedo wygładem. Miał skórzane, czarne spodnie, które opatulały go jak druga skóra. Pod skórzaną kurtką z ćwiekami miał na sobie T-shirt z logiem jakiejś satanistycznej kapeli. Co najdziwniejsze, nie miał na sobie czpki, a jego czarne włosy opadały na ramiona... wyglądał bosko. - Fajna bluzka, to co jedziemy?
- Taaak. Wybacz, ale zaskoczyłeś mnie.
- Ja? Ciebie? No, no rozwijam się. 
Zaprowadził mnie do swojej machiny zagłady. Motocyklu.
- Twój?
- Mój. Wsiadaj.
- NA TĄ MACHINĘ ZAGŁADY?!
- Ha Ha! Chcesz poczuć dreszcz? - zbliżył się niebezpiecznie od tyłu. Objął mnie w pasie i zaczął szeptać mi do ucha. Czułam jego oddech na karku. - Poczekaj, aż się rozkręcę...
- Jedziemy? Czy przeleciż mnie teraz? 
- Aż tak ci się chce? Wiesz nie ma problemu...
- Na co kupiłeś bilety? 
- Na "Ofiara", pasuje?
- Chcesz, abym ze strachu przytulała się do ciebie?
- Może... Dobra, wsiadaj ślicznotko. I przygotuj się na ostrą jazdę, bo lepszą przeżyjesz tylko ze mną w łóżku. - Uśmiechnął się zadziornie.
- Żebyś się nie przeleprzył.
- Chcesz się przekonać?
- Może potem.
Ruszyliśmy. Takiej adrenaliny nie czułam jeszcze nigdy. Jeżeli to co mówił jest prawdą, to skusił mnie do małego grzeszku...
Dojechaliśmy na miejsce, niewiarygodne było to, kogo tam spotkałam...

Szalona 18tka Rozdział II Część I

Pojechałam do Sue, mojej koleżanki z ławki, na całe szczęście była w domu.
- Hej, powiedz co się dzieje, dzwoniłam i otrzymywałam głuchy telefon.
- Aj, Vee, Jules mnie rzucił. Odbierałam od ciebie telefony, ale gdy chciałam ci powiedzieć o tym, ale od razy łapało mnie za gardło i nie umiałam nic powiedzieć. Sorry.
- Aha, ok. Jules nie był ciebie wart. Kiedy wracasz do szkoły? Przez to, że nie było ciebie w szkole dosiadł sie do mnie taki jeden. Musimy zrobić projekt na biologię o rozmnarzaniu. Kurde.
- Chłopak?! Jaki? Gadaj mi tu za raz! Znam go?
- Z widzenia, Alex Deket.
- Ten Alex?! Przecierz to jedne z najleprzych ciach w szkole! Szczęściara!
- Normalny chłopak. 
- Gadałaś już  znim?! Umówiliście się?! Człowieku gadaj!
- Nie, nic takiego. - Zadzwonił mój telefon - Czekaj.
Rozpoznałam te dziewięć liczb, to Alex.
*Rozmowa*
- Hej miałabyś czas dzisiaj wieczorem tak o 18?
- Dzisiaj? Raczej tak, a co?
- Zapraszam cię do kina.
- Hmmm.... okej.
- Przyjade o ciebie o 18 na razie.
- Pa.
*Koniec*
- Gadaj! To był Alex?! Umówił się?! 
- Jezu, nie podniecaj się tak. Umówił się do kina. 
- Do kina?! Szczęściara! 
Jak już uspokoiłam Sue, posiedziałam u niej do 17 30, potem doszłam do wnioslu, że się spóźnie, w pośpiechu pożegnałam z nią i w domu ogarnęłam się o dziwo w 25 minut. Ubrałam obcisłe jasne jeansy i turkusową chustę tak zawiązałam na szyi, żeby wyglądała jak bluzka bez pleców. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Idę! - otworzym drzwi...

Szalona 18tka Rozdział I Część III

-Słuchaj, naprawdę jestem pociągający i hmm.... sexy? -powiedział gdy wyszliśmy z klubu. - No, zły nie jesteś. - A teraz... - mówiąc to docisnął mnie do ściany budynku, czułam ciepło jego ciała, a wyższy ode mnie patrzył na mnie z góry. - Hmmm.... gdy tak na ciebie patrzę to chyba się nie myliłam. - Uśmiechnęłam się. Puścił mnie i zaczęliśmy się śmiać. - Mogę cię odprowadzić do domu? - zapytał z nadzieją w oczach. - Nawet się ucieszę. Ruszyliśmy w stronę mojego domu. Cała droga minęła nam w atmosferze śmiechu i lekkiego... romansu. - Ok, to tu. Dzięki wielkie za odprowadzenie. Miałam darmowego ochroniarza. - Nie, to ja dziękuję, że mnie obroniłaś przed tymi panienkami, a tak propo ochrony... dostanę coś za nią? - podszedł do mnie bliżej, a ja zauważyłam małą podłużną bliznę na policzku. Znów wspięłam się na palce i pocałowałam znak ostrej bójki. -Tylko tyle? - zapytał zawiedziony. - Na razie. - Uśmiechnęłam się. Pożegnałam się i weszłam do domu. Następnego dnia, poszłam do szkoły, ogólnokształczące liceum, klasa maturalna. Moja koleżanka, z którą siedzę w ławce, chyba leczyła kaca, z resztą tak jak 1/3 klasy. Nie zdziwiło to nauczycieli, ale mnie zdziwiło, że na biologi dosiadł się do mnie Alex. - Hej śliczna. Co słychać? Nie leczysz kaca? - Nie lubię pić do nieprzytomności. - Proszę o uwagę. Dziś poruszymy temat, tworzenia gatunków. - zaczął nauczyciel, a cała klasa zaczęła chichotać. Wszyscy wiedzieli o co chodzi. - Do tworzenia gatunku czy też jego przetrwania potrzebne są dwa organizmy: żeński i męski... - A potem ruszają do łóżka. - Dopowiedział ktoś z tyłu sali. - Nie widziałem jeszcze dwóch psów znajdujących się w łóżku podczas kopulacji. Panie Terth. - odpowiedział mu profesor. - Razem z waszymi kolegami z ławki napiszecie projekt o powstawaniu nowego potomka. - Że co?! - znów ktoś, albo cała klasa. - Tak. To wasza praca. Chcę dostać ją za tydzień. - Gdy zadzwonił dzwonek, Alex był już w drzwiach. - Alex! Wróć! - zawołałam go. - O co chodzi? - Masz czas dzisiaj? - Nie za bardzo. Umówiłem się. - A jak się znajdę? - wziął moją rękę i wyrysował mi na dłoni dziewięć liczb. - Nie dzwoń po 5 rano, bo śpię. - I wyszedł. Wróciłam do domu i zastanawiałam się czy zadzwonić czy nie, ale wolałam zadzwonić do mojej koleżanki, w końcu nie było jej przez cały dzień. Nie pasowało mi jedno... Był sygnał, ale po odebraniu nikt się nie odzywał...

czwartek, 14 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział I Część II

- Hej ty w tej miniówie! Jeżeli chcesz z nim gadać ustaw się do kolejki. - jedna z "lasek" zawołała do mnie. 
- Alex o czym one mówią? - aby to powiedzieć i spojrzeć mu jakoś w twarz musiałam unieśc głowę, ponieważ Alex był ode mnie wyższy - Dziewczyny, ja wiem, że jest pociągający i sexy, ale cóż, jest... zajęty.
- Chyba nie mówisz o sobie. - odpowiedziała to z taką ironią, że myślałam, że jej dam z liścia.
- Oczyeiście, że to ja jestem tą, która ma go 24 na dobę.
- Kłamiesz.
- Czyżby? - i w tym momęcie musiałam wspiąć sie na palce, aby dać Alexowi całusa, którego zapamięta na całe życie.
- Dobra dziewczyny zmywajcie się. - odezwał się po szoku z pocałunku.
- Wredna suka! Zabrała nam faceta!
- Ja suką?! Mów za siebie dzivko! 
- Ej spokój! Kochanie wychodzimy. Chyba mu się podobało jak dziewczyny kłócą się, która ma go pierwsza przelecieć.
- Tak, za dużo się tu szlaja suk. - I z tym akcętem objął mnie w pasie i wyszliśmy z klubu.
_________________________________
Kochani te opowiadania, będą trochę krótsze, niż te do których jesteście przyzwyczajeni, ale pisze je na telefonie, więc nie mam pola do popisu xD 
Pozdrawiam! 
SaszaSucha

środa, 13 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział I Część I

Matka gada, że wychodzenie z kumplami po 23 powinno być zakazane, ale przecież nie co dzień kończy się 18 lat, a moja 18tka była, że tak to ujmę, niepowtarzalna. Wszystko zaczęło się od paru głębszych...

W pubie od 23 do 1 było jeszcze w miarę spoko, ale po 3 wszyscy moi znajomi, albo się zwinęli, albo ślęczeli z głowami w kiblu. Niestety, albo stety, ja nie należę do tych lubiących trunki, dlatego wypiłam tylko kilka kieliszków i sobie odpuściłam. Gdy tak sama sobie siedziałam przy barze, leniwie sącząc drinka, podszedł do mnie jeden z kolegów szkolnych, ale znałam go tylko z widzenia. Alex Deket, jak się nie mylę. Był to wysportowany i wysoki chłopak. Miał czarne średniej długości włosy, zazwyczaj chował je pod czapką, ale jego grzywka zawsze wychodziła spod czapki i seksownie opadała mu na twarz. Dziś miał na sobie obcisłe, czarne jeansy i taką samą obcisłą koszulę, z podwiniętymi do łokcia rękawami. Za nim szlajały się jakieś napalone "laski". Podszedł do mnie, chyba mnie poznał, po mimo tego, że miałam dziś po raz pierwszy na sobie miniówę i skromną, a raczej krótka bluzkę. Do tego włosy miałam napuszone do granic możliwości. Usiadł obok mnie, "laski" były daleko i chyba nie zamierzały podejść bliżej.
- Wszystkiego naj Vee. Słuchaj mam do ciebie wielką prośbę... - zaczął.
- Jeżeli myślisz, że pójdę z tobą na zaplecze to chyba cię powaliło. Z resztą i tak widzę, że tamte dzivki czekają tylko na numerek, ale i tak cię wysłucham. Nie mam nic lepszego do roboty.
- Poznałaś już dziewczynki, ale błagam cię, pomóż mi się od nich uwolnić, jedna o mało mnie nie rozebrała... czy mogłabyś udawać moją dziewczynę, żeby się odkleiły? - zastanawiając się nad tym to Alex nie jest nawet taki zły, a nawet pociągający... Te czarne włosy i magnetyczny błysk w granatowych oczach. Poudawać? Mógłby być fan.
- No dobra, uwolnię cię od nich.
- Jezu, dzięki będę miał u ciebie dług.
Wstałam i zaczęłam razem z nim, pod rękę, zmierzać w stronę drzwi. Oburzone "laski" zaczęły iść za nami...

______________________________
Hej, hej to ja. Wiem, że mnie dawno nie było, ale były małe problemy:
1. Szlaban za oceny (też znacie ten ból?)
2. Brak Veny
3. Patrz na punkt 2 i 1.
Ale już wracam. Tym razem moją bohaterką jest Vee (Vi), a tajemniczym kolesiem Alex... czy coś z tego wyjdzie? Haha nie powiem (napisze xD) Pozdrawiam! 
SaszaSucha


sobota, 9 stycznia 2016

Mam problem...

Hej czlowieki, mam sprawe....
Nie napisze "(Nie)Zwykly Świat" uznalam ze nie mam weny, ale mam pomysla:
Niech ten kto chce napisze pod tym postem tytul opowiadania, a moj mozg jakos to rozwinie, ale potrzebuje pomyslu. 
PROSZE POMOZCIE!