Na cmentarzu... Sue i Jules też byli...
~Co on tu do kurwy nędzy robi?!~
- Belial?! Co ty tu do cholery robisz?! - Alex odzyskał głos.
- Chciałem cię spytać o to samo, Neornie. - Odpowiedział mu Jules.
- Neorn?! To twoje prawdziwe imie?! - zapytałam zszokowana.
- Tak coś ci przeszkadza?
Nie odpowiedziałam.
- Jules? Czy raczej Belial? - Sue zareagowała w podobny sposób.
- Powiecie nam w końcu o co chodzi?! - zapytałam ze złością.
~Vee, mówiłem ci już...~
"Ale ja żadam głębszych wyjaśnień."
- Pożegnałyście się? - zapytał Belial.
- Tak zostawiłam list... samobójczy - odpowiedziała Sue.
- A ja się dowiedziałam, że moja matka została zamordowana... po tym włamaniu nastąpiło następne, więc nie miałam się z kim, żegnać... spotkam ją po drugiej stronie... z tatą.
- Tyle tylko, że się nie spotkacie... - Neorn - Alex nie wiedziałam jak go nazywać.
- Jak to?!
- Wasze dusze poświęcone zostaną Lucyferowi... więc nie pójdą do nieba... ale spokojnie już my tam na dole o was zadbamy...
- Czekaj, czekaj... Jak to zadbacie... chcecie powiedzieć, że zostaniemy tam z wami na zawsze?
- Tak... Nie jestem zdolny cię zabić.. Odpuszcze sobie nawet stołek przy ojcu, ale chcę być z tobą...
- A ja przy Sue... - odezwał się Jules - Belial.
- Jak to się odbędzie? Będą jakieś obrzędy? - Sue odzyskała głos.
- Ha Ha! Obrzędy? Nie...
- Więc jak?
- No będziemy mu... - zaczął Alex.
- Neorn... czy ty ją przeleciałeś?
- A co cię to?
- Jeżeli nie, to nadal jest czysta... On się wkurzy...
- Kurwa, faktycznie...
- CO?! MUSISZ MNIE... CO?!
- Tak, muszę inaczej będziesz się błąkać jako duch pomiędzy Piekłem, Ziemią a Niebem.
- My z Sue mamy już to za sobą więc... Okej, Sue, poczujesz jakby ktoś... - Jules wyglądał na zadowolonego.
- Jakby co? - Sue nie kryła szoku.
- Jakby ktoś cię obrywał ze skóry..
- CO?! DLACZEGO?!
- Muszę twoją duszę wyrwać... więc będzie bolało. Gotowa?
- ....Tak... Vee, widzimy się później... - i w tem Jules stał się kłębem czarnego dymu, który przeniknął Sue i zniknął pod ziemią... A ciało Sue... padło martwe...
- Boje się... czekaj... - podbiegłam do ciała Sue, było na 100% martwe, ale skoro Sue napisała list samobójcy... To podciełam jej żyły, aby wyglądało to prawdopodobnie...
- Vee... - podszedł i objął mnie w tali - Odsuń się! - nie chciałam jego dotyku...
~Wiesz, że muszę...~
- Nie! Ja nie chcę TEGO z tobą...
- Wybacz, ale takie są procedury...
- Co? Nic nie widzę, Alex!
- Widzisz to co chcę, a ja chcę, abyś nic nie widziała... spróbuję zrobić to bezboleśnie...
- Nie zbliżaj się do mnie!
~Chciałem po dobroci, ale cóż nie dajesz mi wyboru...~
Poczułam jak grzmotnęłam o ziemię. Związał mi ręce... Rozebrał mnie od pasa w dół... Potem poczułam ból, po jakichś 10 minutach znów widziałam... siebie bez gaci, a jego zapinającego spodnie... czułam się obleśnie...Dupa mnie napierdalała jakbym usiadła na gorący pręt... co chyba nie myliło się z prawdą... w końcu zrobił TO syn Diabła...
- JAK MOGŁEŚ?!
- Zawsze gdy chciałem to zrobić w romantycznej atmosferze twoja matka nam przeszkadzała...
- ZGWAŁCIŁEŚ MNIE!
- I co pójdziesz z tym na policję?
- Jak ja cię nienawidzę!
- Spodobasz się mojemu ojcu.
- Zamknij ryj!
- Trochę grzeczniej.
- Bo co? Już mnie zgwałciłeś co więcej możesz mi zrobić?!
- Zrobić to samo dwa razy gorzej.
- To znaczy?
~ Rozebrać cię do naga, przywiązać do drzewa i wyruchać, że na dupie przez trzy tygodnie nie siądziesz...~
- Ty oblechu!
- Uważaj, bo się wzruszę.
Zaczęłam uciekać.. bez majtek... nic gorszego nie mogło mnie spotkać... albo mogło...
Padł na mnie...
- No nie! Chodź tu... - zrobił to co mówił... Skrępowana do drzewa nie chciałam go teraz widzieć...
- To co teraz łaskawie ubierz się...i pożegnaj się z ziemią...
Ubrana stanęłam jak wryta...
- Proszę bardzo... Zabij mnie...
~Raz...~
"Dwa..."
~"Trzy!"~
Alex zwinął się w kłąb czarnego jak smoła dymu i przeniknął mnie...
Określenie Julesa, co to obrywania ze skóry do gwałtu na mnie to pikuś... tak, ale utrata Alexa bolała bardziej....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz