sobota, 16 stycznia 2016

Szalona 18tka Rozdział II Część III

 - Sue, Jules? - zapytałam, gdy szok oddał mi głos.
- Vee, Alex? Podwójna randka? Ha! Ale zajebiście!
- Alex, mogę cię prosić? - Odeszliśmy na bok - Czy ty to planowałeś?
- Nie, wogóle... - widziałam, że kłamał.
- Kurde, Sue nie da nam żyć. Będzie czekała na okazje by zobaczyć, jak się całujemy. Koszmar!
- Ciii...- podszedł bliżej - Nie załamuj się, dla mnie to ona może patrzeć jak się całujemy, najwyżej ci będzie zazdrościć. Już ja się o to postaram. 
Weszliśmy do sali kinowej. Film przeraził mnie tylko w jednym momencie i oczywiście przytuliłam się do Alexa. 
- Świetny film, ale jest już późno. Alex odwieziesz mnie?
- Z największą przyjemnością. - Powędrowaliśmy do machiny zagłady, wysadził mnie przed domem.
- Moja mama jest w robocie, więc śmiało wejdź. - zaproponowałam, a on nie odmówił.
- A ojciec? - zapytał.
- Nie żyje. Zmarł dwa lata temu na raka płuc, piprzone papierosy. Napijesz się czegoś? 
- Masz 7Up?
- Pewnie. - gdy nalewałam owy napój do szklanek, poczułam, że coś, a raczej ktoś, otacza moją talię od tyłu i szepcze do ucha:
- Czy ja ci już mówiłem, że strasznie mnie pociągasz?
- Nie otwarcie, ale widziałam to w twoich oczach...
- Naprawdę? Aż tak jestem czytelny? - Odwrócił mnie do siebie przodem i położył ręce na biodrach. Przywarł do mnie swoim ciałem. - Czy będzie deser? Mam ochotę na... hmmm.... Ciebie. - Powiedział i rzucił mnie na kanapę. Zaczął całować moją szyję. Dał mi niezapomniane chwile bładząc wokół moich obojczyków. Jednym sprawnym ruchem, rozwiązał chustę na szyi. 
- Czekaj, nie tu. - powiedziałam - chodź do mojej sypialni, tam nikt nam nie przeszkodzi... - gdy miał mie wziąć w pasie i zanieść i dokończyć na moim łóżku, zadzwonił telefon.
- Kurwa, moja mama. Czekaj chwilę.
- Ani myślę się z tąd ruszyć.
*
- Tak mamo?
- Skarbie, kończę dzisiaj wcześnie, właśnie jestem na skrzyżowaniu Rovel Street, czy mogłabyś zrobić herbatę?
- Yyy... okej...
- No dobra na razie.
- Pa.
*
- No, to co... Ja jeszcze nie skończyłem... 
- Moja matka, jest tuż za rogiem. Wybacz, ale nic z tego już dzisiaj nie wyjdzie, a ona dostanie szału jak zobaczy mnie w bieliźnie, a ciebie półnagiego. Proszę, Alex jedź do domu. Jutro zadzwonię i powiem ci  kiedy i gdzie możemy się spotkać.
-Kurwa mać! A miałem nadzieję, że będzie wesoło... no cóż. Na razie skarbie. - Dał mi całusa z rękoma na moim tyłku. 
- Pa. 
Wsiadł na "machinę zagłady" i odjechał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz