Wszystko było w rozsypce. Ubrania powywalane na podłogę, no istny burdel.
- Kurwa mać! Co tu się stało?! - Sue, chciała sprawdzić dlaczego nie wchodzę do własnego domu.
- Też bym chciała wiedzieć. Mogę się kimnąć u ciebie?
- Pewnie, zawsze. Od czego ma się przyjaciółki.
Następnego dnia. Telefon.
*
- Córcia, co to za burdel w domu?!
- Mamo, chyba się ktoś włamał. Ja kimnęłam się u Sue.
- Aha. Ja dzwonie na policje. Niech to sprawdzą. A ty do szkoły!
- Okej. Pa!
- Narka.
*
W szkole. Oddaliśmy projekty z biologi.
- Vee, Alex doskonała praca A+.
- Dziękujemy.
Wracałam z buta do domu. Usłyszałam kroki...
- Kto tu jest?!
Milczenie.
- Pokaż się! - wyszedł z cienia. Facet, którego potrąciłam. Facet w kominiarce... miał przy sobie splówe. Zaczęłam uciekać. Dotarłam do domu.
- Kochanie to ty? - mama była w domu.
- Tak.
- Przysnęłam trochę. Co w szkole?
- Nic nowego, A+ za wypracowanie z biologi.
- To ładnie. Wypijesz kakao?
- Z miłą chęcią.
Posiedziałam z mamą. Pogadałyśmy i poszłyśmy spać. Mi całą noc kołatała się myśl o facecie w kominiarce... Może to on się włamał do mojego domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz