poniedziałek, 16 maja 2016

Wattpad

Oki, ludzie wiem, że siopuściłam w pisaniu, ale jak dobrze wiecie jest końcówka roku szkolnego. Nadrabiam. 

Moje posty będą rzadziej wstawiane na bloga, ponieważ przenoszę sie na Wattpad. Tam od teraz będą się pojawiać moje opowiadania.

72 posty na tej stronie to duży sukces dla mnie. Wstawiłam 5 opowiadań.
Rekord: 6 rozdziałów. 

Dziękuję wam, że ze mną byliście i daliście mi satysfakcję ponad 200 wejść.

Co do Wattpada:
Tam noszę inną nazwę.

Dziękuję wam. Zawsze będę o was pamiętać.

Kiedyś: Sasza:*
Teraz: SomniumAmare

"Dziwna Historia" The End

Zabrali nas do jakiegoś ogromnego i opuszczonego domu. Covera rzucili na kolana, a mnie trzymano "pod kłami". 
- Tym razem Blood się nie krępuj. - Spokojny głos Evila doprowadzał mnie do szału.
- Z przyjemnością. - Odpowiedział mu.
- Mam tego serdecznie dość. Bierz ten nóż, natnij rękę i wypowiedz te cztery jebane słowa! - Anger tracił cierpliwość.
Blood trzymał mnie kurczowo blisko siebie.
- Nigdy. Zgładze was bestie! - Cover odwrzasnął mu w twarz.
- Wiedziałem, że to powiesz. - Anger, zadowolony, wyjął z kieszeni spodni pistolet, naładował i przyłożył mu do czoła. Wydałam z siebie pisk.
- Spokojnie mała. Zabawimy się i do niego dołączysz. - Blood zawsze potrafił przyprawić mnie o dreszcze.
- Coverze Outlaw. Ogarnij się i wymów te cztery proste słowa: Rozwiązuję Stowarzyszenie Obrońców Krwi. 
Cover milczał.
- Nie rób tego! Pamiętaj co ci zrobili! Zrób to dla Noise! - Krzyczałam by podnieść go na duchu.
Cover uniósł na mnie wzrok. W jego oczach zobaczyłam blask - determinację. Było dobrze. 
Zagwizdał. 
Do budynku wpadli chyba wszyscy jego ludzie. Było ich tak dużo, że zajmowali jeszcze podwórze. W większości ubrani na czarno, mieszali się z ciemnością, która tam panowała.
- Ha Ha! - śmiech Angera był głuchy. - Jaki ty jesteś przewidywalny... - po tych słowach także gwizdnął, ale inną melodię. Do domu wparowali czyste wampiry. Blade twarze patrzyły z mrokiem w oczach. Robiło się ciasno i niebezpiecznie.
- Na nich! - ryknął Cover. Sam się podniósł i podbiegł do mnie.
- Ally. Zawsze cię kochałem, kocham i będę kochać... ale teraz wiej! - jak kazał tak zrobiłam. Gdy już byłam przy drzwiach, dwie tajemnicze ręce jakby wyrosły z sufitu i porwały mnie do góry.
- Ciii. Ally, wyprowadzę cię stąd. - Głos Dote był znajomy i wiedziałam, że mogę jej zaufać. 
Wspinałyśmy się po schodach, aż na strych. Tam drabina od zewnątrz prowadziła bezpiecznie do lasu. Biegłyśmy.
Z daleka mogłam obserwowac bitwę. Znaczy to co z tego widziałam to szybko poruszające się postacie. Wiele z nich padało martwe. Zaczęłam dostrzegać płomienie. Nie mogłam uwierzyć, że cały czas istniał równoległy odmienny świat o którym nie miałam pojęcia. W tym świecie trwała wojna. 
Jedni lecieli w górę. Drudzy spadali w dół i już się nie podnosili. Śmiechy i krzyki to jedyne dźwięki jakie słyszałam.
Zobaczyłam jakąś postać. Mężczyzna biegł do mnie.
- Ally! 
Jego melodyjny głos przyprawiał mnie o szybsze bicie serca, które teraz słyszałam tak wyraźne, jakby znajdowało się tuż przy moim uchu. Biegł w moją stronę. Wołał łagodnie moje imię. Chciałam biec do niego, ale coś mi mówiło "Nie zbliżaj się do niego, bo zginiesz..."
- Cover!
Gdy już udało mi się oderwać nogi od powierzchni ziemi, padły strzały. 
Zatrzymałam się, aby sprawdzić kto strzelał. Anger mierzył w plecy Covera. Spojrzałam na niego. 
Podkoszulek miał czerwony od krwi. Swojej krwi. Patrzyłam jak upada na kolana. Patrzył mi w oczy. Odważyłam się w nie spojrzeć. Łagodne i nieskazitelne. Patrzyły na mnie nie z przegraną, czy smutkiem, tylko z ulgą. Klękłam. Byłam ledwie 3 metry od niego. Jakbym wcześniej stała obok niego, to ja bym oberwała kulą. Może i dobrze by było.Takiego zadowolonego widziałam go tylko raz. Zeszłej nocy. Anger podchodził do niego z naładowaną bronią. Przystawił mu lufę z tyłu głowy. Jego usta układały się w ostatnie słowa...
- Nigdy cię nie zostawię. Pamiętaj.
- Zapamiętam. 
Anger nacisnął spust. 

Gdyby ktoś by mi kiedyś powiedział, że istnieją wampiry, albo pół wampiry, zadzwoniłabym po karetkę, a potem do psychiatryka zarezerwować mu miejsce... Ale dziś uważam, że to całkiem normalne. 
Wiecie co wam powiem? Nie byłam jak normalna nastolatka. Nigdy nie fantazjowałam z jakimś fikcyjnym bohaterem. Wolałam się uczyć i nie myśleś o chłopakach. Jednak on nauczył mnie jak to jest żyć i dostrzegać te piękne strony życia. W każdej sytuacji widział lepszą stronę medalu. 
Dlatego też nigdy nie wątpcie w marzenia. Prędzej czy później się spełnią. Trzeba tylko tego chcieć.
I wierzyć. 
"Nigdy cię nie zostawię. Pamiętaj."
"Zapamiętam"


KONIEC