Zazdrosne Spojrzenia
Poszłam do szkoły jak gdyby nigdy nic. Spotkałam Angeline, gadała z Polly.
- Hej.
- Siemaka. Słuchaj Mia możemy pogadać.
- Okej. - Powolnie szłyśmy do wyjścia.
- A teraz powiesz mi czy dlatego chodziłaś taka wstrząśnięta? Tylko dlatego, że spotkałaś psychopatę?
- Polly ty nie kumasz? Ja zamarłam na jego widok, Mia była odważniejsza niż ja.
- Hej! Dziewczyny, ogarnijcie się. To seryjny morderca. Jak miałam się nie bać?
- Ale wparowałaś tam i mnie ocaliłaś.
- Tylko dlatego, że krzyknęłaś.
- Ej, a kto tam stoi? Niezłe ciacho. - spojrzałam w stronę dziedzińca. Stał tam Jeff, ale nie w swojej zakrwawionej bluzie. Miał na sobie czarną skórzaną kurtkę. Umył się, naprawdę wyglądał nie źle.
- Wygląda znajomo co nie, Mia?
- Nie zabardzo.
Wyszłyśmy na dziedziniec, a on powoli się zbliżał do mnie. Wiele dziewczyn śliniło się na jego widok, fakt nawet mnie zauroczył.
- Mia, czy mi się zdaje czy idzie w twoją stronę?
- Zdaje ci się. - chciałam myśleć.
Był metr ode mnie.
- Witaj ślicznotko. - Objął mnie i pocałował, czule, a ja nie wiedziałam co robić, aczkolwiek nie chciałam się odsuwać. W tle usłyszałam charakterystyczne ouu świadczące o tym, że inni się gapią.
- Co słychać?
- A co ma być? Nieźle grasz.
- Ja nie gram. - uśmiechnął się tym swoim zabójczym uśmiechem.
- To na razie Mia. - usłyszałam od Polly.
- Idziemy do ciebie? - Spytał mnie.
- Ok - i poszliśmy.
Rodziców nie było, znowu.
- Chcesz się czegoś napić? - spytałam gdy byliśmy w domu.
- Poproszę.
- Cola?
- A masz coś mocniejszego?
- Słucham??? To znaczy: Szampan?
- Ok. - Nalałam szampana do dwóch kieliszków. Usiadła na kanapie.
- Nowy Jeff?
- Podoba ci się?
- No nawet, nawet.
- Mam już zawsze tak wyglądać?
- Hmmm... dałbyś radę?
- Może. Zależy czy ciebie to kręci? - flirtował ze mną, a ja nie mogłam się oprzeć, on naprawdę sexy.
- To co za nowego Jeff'a? - podniósł kieliszek.
- Za nowego Jeff'a. - Przybiliśmy i wypiliśmy.
- Słuchaj, Mia. Chciałem cię przeprosić, za tamto... no wiesz.
- I?
- I żałuję tego.
- I?
- I przepraszam, że tak wyglądał twój pierwszy raz...
- Nie wybaczę ci tego nigdy, ale możemy się pogodzić... sztama?
- Sztama. Uff... nawet nie wiesz jak mi ulżyło.
- A mogę wiedzieć co spowodowała ta zmiana?
- TO? To tylko dlatego, aby inne dziewczyny ci zazdrościły...
- Ciebie?
- Nie. Tego, że jesteś tak ładna, że chłopak nie przejdzie obok ciebie obojętnie. Tylko zastanawia mnie jedna rzecz...
- Jaka?
- Pocałowałem cię, a ty się nie odsunęłaś, dlaczego?
- Nie chciałam obciachu.
- I?
- I nie chciałam być obiektem plotek ale i tak będę.
- I?
- I... no dobra.. - wzięłam oddech - NIEZŁE Z CIEBIE CIACHO...
Wmurowało go to aczkolwiek uśmiechnął się.
- Na prawdę?
- No... - patrzył mi w oczy i wyczuł ten moment... odstawił mój kieliszek.
- Chodź muszę ci coś pokazać. - poszliśmy nad pobliskie jezioro. Było ciepło.
- Chcesz mnie utopić?
- Skąd. - wszedł do wody po pas. - Woda jest ciepła chodź.
- Nie mam stroju.
- To chodź w ubraniu... chyba, że wolisz nago? - uśmiechnął się drwiąco.
- Chciałbyś.
- Oj chciałbym, chciałbym. - weszłam w ubraniu, woda była ciepła, też weszłam po pas. Przez chwilę patrzyliśmy w księżyc, a ja nie widział seryjnego mordercy tylko chłopaka, normalnego jak każdy inny, tylko, że on miał blizny. Spojrzał mi w oczy, a jego odbijały światło księżyca.
- Jeff...
- Ciii... - zasłonił mi usta palcem, Objął mnie i całował, czule jak nigdy wcześniej.
Całowaliśmy się w świetle księżyca, potem razem poszliśmy pływać... nago. Tym razem nie czułam obrzydzenia tylko zauroczenie i to samo widziałam u Jeff'a.
____________________________________________
Tak wiem rozpisałam się, ale miałam taką ochotę to napisać xD

Przepraszam za urywki słów ale pisałam to na speedzie xD
OdpowiedzUsuń