środa, 28 października 2015

Rozdział V Część III "Doba z Mordercą"

To nie tak miało być

 Gdy leżałam i czekałam na Jeff'a usłyszałam krzyki. Wyszłam, by zobaczyć o co chodzi widok mnie przeraził... Na podłodze leżał Jeff, a nad nim z nożem był jakiś człowiek w białym fartuchu.
- Zabrać go! Na oddział psychiatryczny! - wrzeszczał lekarz.
- JEFF! - Wrzasnęłam. zauważył mnie ten psychol i zaczął z nożem biec na mnie. Ale gdy już miał się zamachnąć, padł przed moimi nogami...martwy. 
- Nigdy nie waż się tknąć mojej dziewczyny. - powiedział Jeff oschle.
- Dzwoń na policję! Poznaję go to ten seryjny morderca!!! - krzyknął ktoś w tle. Nagle widziałam biegnącą ochronę i policję. Jeff stał z scyzorykiem gotowym dźgnąć każdego kto śmie tknąć jego lub mnie. Nagle zauważyłam coś co sparaliżowało mnie od stóp do głów... NIE! NIE! NIE!
Wśród policjantów, był mój tato... a Jeff runął na nich z scyzorykiem.
- NIE JEFF!!! TO MÓJ OJCIEC!!! NIE...! - Ale było za późno, Jeff uderzył mojego ojca nożem w brzuch... padł na ziemię z jazgotem...
- TATO! - Rzuciłam się obok niego, odpychając Jeff'a po drodze. - Tato, jestem tu, tato będziesz dziadkiem, proszę zostań ze mną chodź wrócimy do mamy... - szlochałam do niego.
- Panno Johnson, on już odszedł... - załamałam się.
- NIE!  ON ŻYJE! RATUJCIE GO!!! - Wrzeszczałam i rzucałam się na lekarza.
- Mia! Powiedz im coś! - spojrzałam na Jeff'a. Gdy rzuciłam się na ojca ochroniarze go schwytali. - MIA!
- JEFF! Puśćcie go! - Wrzasnęłam i chciałam do niego biec, ale lekarze mnie trzymali, nie mogłam go dotknąć, a on mnie.
- No ładnie Mia! Udało ci się go schwytać! - usłyszałam głos Angeli.
- CO?! - Jeff spojrzał na mnie jak na ducha.
- Jeff to nie tak jak myślisz!
- Oj przestań Mia! Sama mi mówiłaś, że chcesz go ustatkować i złapać i donieść policji.
- ANGELA STÓJ PYSK! - Wydarłam się na nią.
- CO?!?! MIA JAK MOGŁAŚ!
- TO NIE TAK MIAŁO BYĆ! JEFF! JA CIĘ KOCHAM! A TO MÓWIŁAM JAK NIE BYŁO MIĘDZY NAMI DOBRZE! TERAZ CHCIAŁABYM ODWOŁAĆ TO WSZYSTKO!
- ZA PÓŹNO! I JAK WIDAĆ UDAŁO CI SIĘ! - Powiedział do mnie z tym jego uśmiechem mordercy. Mój Jeff zniknął z jego oczu. Powrócił...
JEFF THE KILLER...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz