sobota, 3 października 2015

Rozdział II Część II "Doba z Mordercą"

Nie wesoło

Usiadł na krześle i przyciągnął mnie i posadził sobie na kolanach... w rozkroku. 
- Do czego zmierzasz? - Zapytałam.
- Nie domyślasz się? Jesteś bardzo atrakcyjna. No chodź.
- Nie czuję się komfortowo...
- Oh, zaraz poczujesz się bardziej komfortowo... - i w tym momencie zaczął rozpinać koszule. Zrozumiałam do czego zmierza... nie wiedziałam czy uciekać, krzyczeć. Miałam zaprzątaną głowę, aczkolwiek buchał męską seksualnością. Nie obudź się, obudź. Chciał mnie dotknąć, ale odsunęłam się.
- No co? Chodź. Nie zrobię ci krzywdy. Chodź, zabawimy się trochę. - Zaczął mnie dotykać, całować...rozbierać. 
- Muszę do łazienki. - Powiedziałam i zaczęłam. myśleć jak uciec.
 Okno, tak okno. Zaczęłam się wspinać.
- Długo tam jeszcze będziesz? Smutno mi.
- Chwila. - odpowiedziałam. Udało mi się wspiąć na parapet i otworzyć okno. Na szczęście pokój był na parterze. Uciekłam przez okno. 
"Do domu. Do domu." tylko o tym myślałam, dotarłam do domu. Tata drzemał na kanapie, mama czytała książkę. 
- Wróciłam, mamo. Idę do siebie.
- Okej.
 Zaszłam do pokoju. Chciałam się przebrać. ściągnęłam z siebie ubranie obmacane przez niego. Chodziłam po pokoju w samej bieliźnie myśląc co nałożyć. Odwieczny problem dziewczyn.
 Stanęłam przed lustrem. Powiedział "Jesteś atrakcyjna". Patrzyłam w lustro.
- Naprawdę? Jestem atrakcyjna?
- A i owszem. - Podszedł i objął mnie w pasie. Sparaliżowana nie mogłam się ruszyć. Rzucił mnie na łóżko. Chciał dokończyć to co zaczął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz