Oto ja
Jestem Mia mam 16 lat. Chodzę do 3 Gimnazjum, to koszmar, cały czas mówią nam o egzaminach. Mieszkam w Stanach. Po przeprowadzce z Hiszpanii trochę ciężko rozmawiać po angielsku, ale daję rade. Wyprowadziliśmy się z Hiszpanii po tym jak ogłoszono, że na wolności jest seryjny morderca nastolatek.
Morderca ten ma ok. 18 lat i zabił już 6 dziewczyn, dlatego rodzice chcąc mnie chronić przeprowadziliśmy się właśnie do Stanów... jak najdalej. Szłam ze szkoły z nową kumpelą - Polly.
Zaszłyśmy do BurgerKing i zamówiłyśmy po kanapce i po coli.
- Co sądzisz o tych egzaminach? - zapytała.
- Nic. Kolejny wielki test.
- Co robisz w piątek wieczorem?
- A co?
- Mój brat urządza imprezę, wpadnie kilku jego znajomych. Powiedział, że jak chcę to mogę kogoś zaprosić.
- Ten piątek?
- Tak.
- Zapytam starych, może się zgodzą.
- Ok, to do jutra, na razie.
- Narka.
Wróciłam do domu, zjadłam coś i poszłam spać. Rano leniwie wyturlałam się z łóżka i zeszłam na śniadanie.
- Mamo...?
- Tak?
- Brat Polly urządza w piątek imprezę, mogę iść?
- W ten piątek?
- Tak, będzie możliwość poznać kogoś nowego.
- No dobra, przedyskutuje to z tatą.
- Dzięki, jesteś kochana. - dałam mamie całusa i poszłam po Polly, i razem poszłyśmy do szkoły. Chemia, Fiza, Hista, Angol, Biola i Gegra. Jaka nuuuuda. Polly prawie zasnęła.
Po lekcjach znów poszłyśmy do BK ale tylko cola.
- I co? Gadałaś ze starymi?
- Ta mama mówi, że to przedyskutuje z tatą. Ale w dobrą stronę to zmierza.
- Spoko. Słuchaj na imprezie będzie dużo chłopaków może komuś wpadniesz w oko.
- Tylko, żebym ich nie pokaleczyła. - zaczęłyśmy się śmiać.
- Ta, rodzaj muzyki będzie różny, głównie pop i rock.
- Rock, już mi się podoba.
Nadszedł piątek. Ubrałam się w krótkie jeansowe szorty, luźną bluzkę, no i zrobiłam loki. Polly była już o ósmej (wieczorem).
- Uuuu, jaka ty ładna.
- I na wzajem.
- Dobra chodź.
Na imprezie przeważali chłopcy, ale dziewczyny też były. Po tańcu do mojego ulubionego zespołu (Skillet xD) Poszła się napić. Podszedł do mnie chłopak w kapturze. Poczułam paraliżujący ból z tyłu głowy, zemdlałam.
- Witaj śliczna. - usłyszałam jak się obudziłam. Nie, to nie mógł być on, ale był... Seryjny Morderca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz