Jeff
Wróciłam do domu. Wzięłam prysznic i włączyłam TV. Gdy zeszłam na kanapie już siedział.
- Lubisz horrory?
- Nie bardzo. Wolę komedie.
- "Głupi i Głupszy"?
- Może być.
Usiadłam na kanapie.
- Czemu jej groziłeś?
- Tej małej? - Popił colę, moją. - Tylko weszła to zaczęła wrzeszczeć. Musiałem ją jakoś uciszyć.
- Nie musiałeś nożem.
- Inaczej się nie dało. Mówiłem aby była spokojna, ale musiała zauważyć mój nożyk w kieszeni.
- Słuchaj. Następnym razem po prostu nie noś noża.
- Haha. Bardzo śmieszne. To jedyny punkt mojej obrony.
- A słaby punkt?
- Nie mam.
- Każdy ma. Mój to słodkie zwierzątka.
- Mówię ci, że nie mam. A może mam. Tylko nikomu nie powiesz. - Zbliżył się aby powiedzieć mi szeptem.
- Oczywiście.
- Takie słodkie panny jak ty.
- Haha, Bardzo śmieszne.
- Nie no poważnie.
- Ta jasne. Dobra już późno. Chyba pójdę spać, a ty możesz jeszcze chwilę posiedzieć, ale przed powrotem moich rodziców ma cię nie być. Jasne?
- Jak słońce. - Uśmiechnął się. Mój plan chyba zaczynał działać.
- Dobranoc.
- Pchły na noc, a karaluchy na rano.
Nie zasypiałam, planowałam dalej, aż do pukania w drzwi.
- Śpisz?
- A co chcesz coś zjeść?
- Nie dzięki. Ale samotnie mi na dole.
- Telewizor jest. Mi jakoś nigdy nie było smutno.
- Mogę z tobą posiedzieć?
- Dobra. - I usiadł na, łóżku ja też. - Słuchaj. Ty znasz moje imię. Jakie jest twoje?
- Moje imię?
- Tak.
- Jestem... Jeff.
- A mogę się spytać o coś poufnego?
- Dawaj.
- Dlaczego zabijasz? - uśmiechnął się drwiąco.
- Dlaczego zabijam? Tylko z zemsty.
- Mściłeś się 6 razy?
- Aż tyle to nie. Było może z 4 razy.
- AŻ 4?
- Wiem trochę mało, ale nie jara mnie zabijanie bez potrzeby. Za to lubię jak ktoś się mnie boi. Wtedy czuję taką wyższość.
- Nie dziwię się. Jeff możesz mi zrobić warkocz bo sama nie sięgam z tyłu. - Popatrzył na mnie jak na ducha. Odwróciłam się do niego plecami.
- A jak się plecie warkocz?
- To proste. Podziel włosy równo na trzy pasma.
- No. Co dalej?
- Teraz lewe daj na środkowe.
- A teraz prawe na środkowe.
- Nom.
- I tak powtarzaj.
- He, nawet mi to wychodzi. - Po skończeniu odwróciłam się do niego przodem.
- No całkiem, całkiem.
- Masz takie miękkie włosy. - Pochylił się. Chciał mnie pocałować, odwróciłam głowę.
- Wybacz, po ostatnich zdarzeniach. Nie mogę.
- Rozumiem. O, chyba twoi rodzice wrócili. Muszę lecieć.
- Kiedy się widzimy?
- Może jutro?
- Ok przyjdź po mnie pod szkołę, ale postaraj się nie rzucać w oczy. Nie chcę takiej sytuacji jak dzisiaj.
- Postaram się. Dobranoc. Mia.
- Dobranoc, Jeff. - Wyskoczył z okna i pobiegł do lasu. Albo mój plan zaczął działać, albo ja go bardziej lubię?

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńSasza o czym będzie następną część ?
OdpowiedzUsuńSasza o czym będzie następną część ?
OdpowiedzUsuńSasza o czym będzie następną część ?
OdpowiedzUsuńWeź nie pisz po 7 kom na raz ok?
OdpowiedzUsuńNawet fajne. Czylimam rozumieć, że następne części będą o tym jak Mia i Jeff są parą?!?!
OdpowiedzUsuńZobaczysz xD
Usuń