Dziwny Świat
Obudziłam się w jakimś dziwnym lesie. Byłam ubrana w wygodne spodnie i bluzkę. Szłam przez jakiś czas szukając schronienia. Usłyszałam jakiś dziwny dźwięk coś w dziwnym języku. A potem zobaczyłam, że coś biegnie w moim kierunku. Wyglądało to jak człowiek aczkolwiek jego skóra była czarna jak nie szara, nie miał włosów, był ubrany w zbroję, a w dłoni miał miecz. Zaczęłam uciekać, biegłam tak szybko, że nie zauważyłam korzenia wystającego z ziemi. Potknęłam się i upadłam. Już ta wstrętna poczwara miała mnie dobić, kiedy jakimś cudem padła obok mnie. Martwa. Zobaczyłam strzałę w jej plecach. Potem usłyszałam dźwięk ostrza i jęki konających poczwar. Zauważyłam blond włosy. Należały do mężczyzny, który właśnie zmierzał w moim kierunku. Był wysoki, mocnej budowy. Jego blond włosy pasowały do jego niebieski oczu.
- Oprócz tego, że jestem cała brudna to nie, nic mi nie jest. Co to było?
- Orkowie. Wstrętne kanalie ze Wschodu. Nie jesteś stąd, prawda?
- Tak.
- Jestem Legolas, syn króla Thranduila. Jesteś z Rohanu?
- Skąd? Jestem Tina. Mieszkam w Kanadzie.
- Kanadzie?
- Tak. Właściwie gdzie ja jestem?
- W Śródziemiu, a przynajmniej na ziemiach Mrocznej Puszczy.
- Mrocznej co?
- Mrocznej Puszczy. Ile ty masz lat? Czemu zapuszczasz się tak daleko bez swoich rodziców?
- Kobiet o wiek się nie pyta. Właściwie obudziłam się już w tym lesie. Czy jest tu jakaś gospoda, w której mogłabym spędzić noc?
- Mogę cię zabrać do pobliskiej osady. Ale tylko na jedną noc.
- Ok mi to pasuje.
- Ok?
- Tak u mnie się mówi inaczej: tak.
- Rozumiem. To co idziemy?
- Jasne. - Poszliśmy. Zaprowadził mnie przed wielkie wrota.
- Zapraszam. - powiedział i wskazał ruchem ręki, abym weszła.
- Legolasie! Ojciec cię wzywa. - Powiedział jakiś inny człowiek.
- Już idę. Słuchaj, Tina, muszę iść ale zaraz wrócę. Poczekaj tu na mnie. - Powiedział i odszedł, a ja zobaczyłam coś co w nim mi nie pasowało, miał szpiczaste uszy, tak jak ten drugi. Pochodziłam trochę po tym wielkim zamku, ale nie oddalałam się od ustalonego miejsca.
- Mana elyë car? - (co ty robisz w zamku) powiedział do mnie jeden z nich po swoim języku.
- Nie rozumiem pana.
- Sarmin, zostaw ją. - powiedział Legolas, także w swoim języku.
- PO JAKIEMU TO JEST???
- Po elfiemu. Po naszemu.
- JESTEŚCIE ELFAMI???
- Tak, a niby czym?
- Ludźmi?
- Hahaha - wybuchnął śmiechem - my ludźmi? Skąd.
- To dlatego macie takie szpiczaste uszy?
- Tak.
- To powiesz mi gdzie mogę spać?
- Chodź za mną. - poszliśmy do jednego z pokoi. Było ich wiele. Wszystkie wyścielone.
- Tutaj jest twój pokój.
- Ale nie mam jak zapłacić.
- Nie musisz.
- Na pewno?
- Tak. A jeżeli tak bardzo chcesz, zawsze możesz w naturze. - uśmiechnął się, a mi nogi zrobiły mi się z jak z waty. - żartuję, na prawdę nie musisz płacić.
- Dziękuję. Jutro poszukam wyjścia do mojego świata.
- Dobrze, więc miłych snów.
- Dobranoc, a gdzie cię mogę znaleźć?
- Mam straż, więc przed bramą. Zawsze jest otwarta.
- Ok.
- Dobranoc.
Wyszedł. Padłam na miękką jedwabną pościel i myślałam o nim. Jest nawet przystojny. Ale jest elfem, a ja człowiekiem... To się nie uda.

Serio elfy. Jeszcze tak do hobbita nawiązujesz.
OdpowiedzUsuńTo mój świat, Hobbit i LOTR. Legolas to mój mąż xD Kocham go więc napisze opowiadanie w którym to mnie będzie kochał xD
OdpowiedzUsuń