Blood momentalnie podniósł mnie z kanapy ustawił przed sobą, odchylił mi głowę, tak że moja szyja była wolna na cios nożem.
- Puście ją.
- Jak się zgodzisz na naszą umowę. Jak nie... Blood?
Wtem spokrzałam kątem oka na Blooda. Jego twarz była blisko mojej szyi. Usta miał otwarte, a z nich wystawały dwa ostre kły. Przypomniała mi się rana na szyi tamtego chłopaka w zaułku, były to dwa nakłucia.
- Nie waż się! - Cover był bliski szału.
- Blood już od dłuższego czasu miał na nią ochotę. Przyjmij warunki, albo będziesz patrzył jak uchodzi z niej życie.
Blood na torturę psychiczną dokładnie przywarł do mnie swoim ciałem. Ta bliskość mnie przerażała. Dotakowo dotknął jadowitym językiem mojej skóry.
- To jak Dhampirze? Zakońzysz poszukiwania rekrutów do swojej armi przeciw nam?
- Jak on cię nazwał? Dhampir? - już naprawdę nic nie wiedziałam.
- Ally...
- No dalej Romeo. Powiedz jej.
- Jestem pół człowiekiem pół wampirem.
- A oni?
- Oni to czystej krwi, wampiry.
- O jakiej armi on mówi?
- Rekrutuje takich jak ja, aby wyeliminować wampiry. Stanowią zagrożenie.
Poczułam, że kły Blooda dotykają mojej skóry.
- Chcecie mnie zabić?
- Potem słoneczko, najpier wolałbym się zabawić. - jego głos przyprawiał mnie o dreszcze.
- Nie tkniesz jej!
- Chcesz się przekonać? - Ręka Blooda powędrowała pod moją bluzkę, szła wyżej i wyżej, gdy już miał dotknąć czegoś wrażliwszego Cover chciał rzucić się na niego, ale Anger go zatrzymał.
- Przysięgaj! - walnął go w kolano, pod którym się ugiął.
- Nawet jeżeli przysięgnę i tak on to zrobi.
- Przysięgnij, a nic jej się nie stanie. - Evil był najspokojniejszy z nas wszystkich.
Blood nadal trzymał mnie zbyt blisko siebie.
- To nic nie da Blood. Wyprowadź ją.
- Heh, z wielką przyjemnością. - Chwycił mnie w pasie i zaczął taszczyć do pokoju obok. Rzucił mnie na łóżko, które tam stało. W tym świetle mogłam, się mu chociaż przyjżeć. Był dobrze zbudowany. Miał czarne włosy i tatuaże na całym ciele. Kły nadal miał wysunięte i chyba nie zamieżał ich schować.
- Czy tamte dziewczyny... czy mnie spotka to samo?
- Jeżeli nie przysięgnie. Tak.
- Czemu?
- Bo jest w tobie zakochany. Nie dziwię mu się.
Evil, Anger i Cover darli się tak głośno, że nie trudno było słyszeć, że Cover nie zamierza się ugiąć.
- Oj, chyba twój chłoptaś się nie zgadza. Ciekawe co powie gdy wparuje tu i zobaczy cię w samej bieliźnie...
- Nie dotkniesz mnie!
- Na pewno? Jestem demonem nocy. Jestem szybszy, silniejszy od od niego, a tym bardziej od ciebie. Ally... nie oszukujmy się. Dla niego nie liczysz się ty, tylko wojna. Odwieczna wojna, a przecież gdyby nie my to jego gatunek by nie istniał.
- Blood! Dziewczyna jest twoja! - głos Evila przeszywał wszystkie sciany.
- A nie mówiłem. No to teraz będę miał rozrywkę. Nie dasz się po dobroci co?
Zaprzeczyłam głową, nie mogłam uwierzyć, że byłam dla Covera tylko zabawką. Blood ułożył mnie wygodnie. Ściągnął bluzkę. Związal ręce. Czekałam najgorszego gdy już miał się za mnie brać głos Evila znów przebrnął przez ściany.
- Blood! Czekaj! Podejdź z nią tu! - w moich oczach nastała nadzieja.
Blood chwycił mnie i pchał przed siebie, lecz gdy chciałam podbiec do Covera, złapał mnie za związane ręce i ustawił w pozycji wyjściowej z kłami na karku.
- Przysięgasz czy nie?! - jeżeli Evil był już wkurzony to musiało być źle.
Cover milczał.
- Blood!
Poczułam paraliżujący bół. Blood wbił czubki kłów i czekał na reakcję Covera. Czułam, że z chęcią wbiłby się głębiej.
- KURWA MAĆ! PRZYSIĘGAJ!
- Cover... proszę... - z każdym jego zawahaniem Blood wbijał się głębiej. Kły były zanużone we mnie już do połowy, a ja czułam jak tracę panowanie nad nogami. Jego ręka wylądowała na moim kroczu, jednoczenie podtrymując mnie, abym nie osunęła się na ziemię, a jednocześnie by znów zagrać na psychice Covera, który już nie wytrzymał.
- PRYSIĘGAM! ROZWIĄŻĘ STOWARZYSZENIE OBROŃCÓW KRWI!
Blood, niezadowolony puścił mnie, a ja upadłam na podłogę. Szyja piekła żywym ogniem.
- Tak trudno było to zrobić? - syknął Evil.
- Ty hieno. - Cover wziął mnie na ręce i wyniósł z tamtąd. Pojechaliśmy do niego.N
- Mamo! Apteczka!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz