poniedziałek, 8 lutego 2016

"Dziwna Historia" Rozdział II Część I

- Becky?
- Witaj Ally! O Boże! Jak ty wydoroślałaś! - Becky bez skrupółów wszedł do środka. Zapamiętałam go jako szczupłego chłopca z blond włosami zazwyczaj "na jeżyka". Tym czasem stał przedemną, prawie taki sam, jednak coś było innego.
- Ładna piżamka. - Uśmiechnął się szeroko.
- Yyy... Dzięki. Słuchaj... - zaczęłam.
- A wy nadal na tym odludziu? Myślałem, że się chociarz do miasteczka przenieśliście.
- Becky, nie chcę być niegrzeczna, ale jest trochę za późno na gości...
- Oj, Ally. Mała, słodka Ally. Nie widziałem cię tak długo, a ty mnie wyganiasz? - Zbliżył się do mnie.
- Becky... ja... - słowa uwiązły mi w gardle.
- Al... Nie pamiętasz jak nam było razem dobrze? - stał już stanowczo za blisko.
- To był wielki błąd - odsunęłam się - Becky, to... ja nie mogłabym tego zrobić Dote znowu...
- Ciii... Przecierz nikt się nie dowie. To zostanie między nami. -  Chciał mnie pocałować, ale się szybko odsunęłam.
- Beck, nie. Ja nie zrobie tego drugi raz. Szkoda, że nie widziałeś Dote gdy opowiadała mi o waszym spotkaniu. Była w niebo wzięta. Pozatym to jak byś chciał to rozegrać? Grając na dwa fronty?
- Może... a może bym zerwał z Dote.
- Nie, Becky. Ona cię kocha, a ze mną była to ciekawość. Wybacz, ale nic z tego nie będzie. - Starałam się mówić spokojnie, ale i stanowczo.
- Ally...
- Nie Alluj mi tu tylko idź do niej i bądź szczęśliwy.
- Ale ja byłem szczęśliwy z tobą! - Tym razem zaczął się niecierpliwie szybko do mnie zbliżać, tak jakby ktoś rozwścieczył go jak płachtą byka. - Ty wiesz co ja robiłem całymi dniami?
Milczałam. Bałam się do czego się posunie.
- Myślałem o tym jak wrócić do ciebie nie raniąc Dote. - Teraz wiedziałam, że to ja rozwścieczyłam tego byka.
- Ale między nami nic nie było, nie ma i nie będzie.
- Nie? - podstawił mi nogę. Upadłam po czym poczułam  jego usta na moich. Zerwałam się natychmiast i uderzyłam go z liścia w twarz.
- Ally? Becky? Co do cholery?! - w drzwiach stanęła Dote.
- Dote to nie tak jak myślisz. - nic oprócz tego najczęstrzego sformuowania nie przyszło mi do głowy.
- Becky, wyjaśnij mi to!
- Dote... widzisz... ja i Ally...
- To wcale nie tak! Dote nie słuchaj go! Ja ci wszystko potem wyjaśnię.
- Wiesz co, Ally. Już raz mi to zrobiłaś. Nie sądziłam, że zrobisz to znowu. - Wybiegła z łzami w oczach pełnych nienawiści.
- No Dote już wie... więc może teraz... - Becky czasami mógłby ogarnąć, że nie każda afera od razu rozchodzi się po kościach.
- Wyjdź z mojego domu!
- Al.
- Nie, Becky już dość narobiłeś. Zmiataj stąd, albo osobiście cię wykopię! 
- Uuu, Ally w akcji. Muszę to zobaczyć. - Drwił. On sobie ze mnie drwił. 
Wzięłam go za kołnierz od tyłu i prawie dosłownie wywaliłam go za drzwi.
Gdy odjechał. Zaszyłam się w pokoju i próbowałam się dodzwonić do Dote. Nie odbierała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz