W następnych dniach starałam się rzucić w wir nauki. Pozwalało mi to na chwilowe zapomnienie o Coverze i jego nadmaturalnych umiejętnościach. Spotykałam się z Dote. Oczywiście zauważyła, że coś jest nie tak, ale nid drążyła tematu. Ja też nie zamierzałam zaczynać. Któregoś wieczoru wracałam do domu. Kółko matematyczne i koza za krzyknięcie "suka" do Ore na korytarzu, przytrzymały mnie do późna w szkole.
Szłam głównymi ulicami, modliłam się, aby nie znaleść się sam na sam z Evilem i jego kumplami.
Usłyszałam szelest, więc przyśpieszyłam. Ktoś jęczał z bólu. Ruszyłam w boczną uliczkę. Już nie raz słyszałam, że mam miękkie serce, ale teraz te mękkie serce biło szybciej niż tłoki w terenówce.
- Halo? - skręciłam za jednym z budynków. - Halo, słyszy mnie pan! - Mówiłam do trupa. Był cały we krwi. Ktoś przecioł mu tętnice szyjną... krwi było najwięcej właśnie w tych okolicach.
- O proszę! Kto nas zaszczycił obecnością! Ally, tak?
- A co cię to?
- Jaka nie miła. Anger, Blood, weście ją. Przejdziemy się na spacer... - Evila, bardzo bawiło każde zetknięcie się ze mną.
Anger i Blood wzięli mnie za ręce. Scisnęli tak mocno, że gdybym się szamotała to mam obie połamane i to było gwarantowane.
Zaprowadzili mnie do jakiejś opuszczonej fabryki. Posadzili mnie na kanapie, a sami usiedli po mojich obu stronach. Evil zajął fotel na przeciwko.
- No więc, Ally... - jego głos był sztywny.
- Nie mam zielonego pojęcia po co mnie tu zaciagneliście, ale jeżeli coś mi zrobicie, będziecie mieli poważne problemy.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Ha! To było dobre! Ale wracając do ciebie... gdzie zgubiłaś chłopaczka?
- Nie twój interes!
- Właśnie, że mój. Jest mi coś winien. Jeżeli mi tego nie odda, będzie patrzył jak konasz...
- Dlaczego ja?
- Zadarłaś z niewłaściwymi osobami.
- Ja? To Cover zadarł, nie ja! Chciałabym wrócić to tego popołudnia w bibliotece i nie dać się skusić na ten głupi spacer!
- Rachunek sumienia? Heh.
- Czego chcesz?
- Na pewno chcesz wiedzieć?
- Chego CHCESZ?
- Młodej krwi.
- Mam zostać twoim rekrutem?
- Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy na jakim świecie żyjesz?
- Co masz na myśli?
- Przypomnij sobie bójkę na plaży...
Fakt nie wyglądała na "naturalną". Poruszali się jak cienie.
- Gdy Cover cię rzucił wyleciałeś na drugi koniec ulicy...
- Czy "normalny" człowiek tak potrafi?
- Nie rozumiem... - do budynku weszła grupa dziewczyn. Takie typu "Żyj i daj żyć innym".
- Ups, chyba nie skończymy naszej rozmowy... ale się nie martw. Znajdę cię.
- Zamawiam brunetę! - Anger wstał podszedł do rzeczonej dziewczyny i cóż... poszedł z nią do "pokoju".
- Dobranoc. - Blood, wywalił mnie za próg.
Wróciłam do domu. Rodzice ochrzanili mnie o za późny powrót do domu, ale szlabanu nie dostałam. Następnego dnia poszłam na plażę.
Wiedział gdzie mnie szukać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz