Zastanawialiście się kiedyś jak to jest, nie być w "normalnym" związku? Ja właśnie takiego doświadczyłam...
- Ally! Bo się zpóźnimy! - słyszę co rano od poniedziałku do piątku.
- Już idę! - śniadanie i do szkoły. Gdyby nie Dote chyba bym umarła w tej budzie.
Jak co wtorek, po lekcjach idę z Dote do biblioteki.
- Jak ci poszło na teście z bioli? - spytałam ją.
- Do dupy. Niczego nie wiedziałam.
- Ja to jeszcze coś nagryzmałam.
- Ej patrz, czy to nie Cover? Wiesz ten z Oxfordu. - Patrzyłam na wysokiego i wysportowanego 18latka. Miał miodowy odcień skóry i ciemnobrązowe włosy. Był w czarnych jeansach i T-shircie z logiem jakiegoś zespołu rockowego. Rozmawiał z bibliotekarką.
- Czekaj, może zobaczę co bierze...
- Dote... - zaczęłam.
- Albo "Jak podejść ofiarę", albo "Jak bez wysiłku emanować seksem". - O mało nie wybuchłam ze śmiechu.
- Ciii! Bo jeszcze podejdzie.
Spojrzałam w jego stronę. Nasze oczy się spotkały. Uśmiechnął się zadziornie, a ja czułam jak przechodzi przeze mnie fala ciepła. Spóściłam wzrok, miałam nadzieję, że nie widział moich rumieńców.
- Halo! Ziemia do Ally. - Dote pomachała mi przed twarzą ręką.
- Sorry. Zamyśliłam się.
- Albo fantazjowałaś z... - wskazała głową Covera.
- Co?! Nie! No skąd.
- Jeżeli nie to co to? - uszczypnęła mnie w policzek.
- To od ciepła.
- Ta, a ja jestem Matka Teresa.
Chwila ciszy.
- Ok, poczekaj chwilę na mnie, musze do toalety. Okres, wiesz jak jest. - Dote poszła, a ja wstałam i zmierzałam to działu pułek z romansami.
- Pomóc ci coś dobrego wybrać?
- Nie, dziękuję. Poradzę so... - odwróciłam się, a przede mną stał Cover. - Jesteś specjalistą od romansów?
- Może. Cover jestem.
- Ally. Jesteś na Oxfordzie, prawda?
- Tak, drugi rok. Wracając do książki... czytałaś to? - podał mi "Podaruj Mi Miłość".
- Nie, a ty co wyporzyczyłeś? Widziałam jak coś trzymałeś.
- Właściwie oddawałem. Kryminał.
- Spoko.
- Lubisz lody?
- Zapraszasz mnie na randkę?
- Raczej na koleżeński spacer.
- Ok. Lody to najleprze rozwiązanie na ten upał.
- To co? Idziemy? - spojrzał na mnie tymi brązowymi oczami, a mnie znów ogarnęła fala przyjemnego ciepła.
- Tak, ale czekaj zostawię wiadomość swojej koleżance. - Wzięłam kartkę i nagrazmoliłam na niej "Dote, musiałam wyjść, zadzwonie później."
Spakowałam się i wyszliśmy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz