sobota, 13 lutego 2016

"Dziwna Historia" Rozdział IV Część I

- Ally...
- Proszę cię, wyjaśnij mi to wszystko.
- Nie mogę. 
- Dlaczego? No dlaczego? To ja mam być porywana i wieczory z twoimi "kumplami"?
- Tknęli cię?
- Nie, ale przeraża mnie przebywanie w ich towarzystwie...
- Obiecuję ci, że kiedy wszystko sam ogarnę to ci wyjaśnię. Jak na razie wracaj prosto do domu. Nawet jeżeli ktoś będzie cię prosił o pomoc. Rozumiesz? Nawet wtedy masz wracać do domu.
- Cover co się dzieje? - przytulił mnie.
- Naprawdę nie mogę ci powiedzieć.

Na wieczór zaprosiłam Dote do siebie. Rodzice wybyli co wogóle mnie nie zachwycało.
- Dobra Al, bo nie wytrzymam... CO SIĘDO CHOLERY DZIEJE?!
- Dot, sama chciałabym to wiedzieć.
- Chcesz mi powiedzieć, że nie wiesz? Chodzisz jak 7 nieszczęść i nie wiesz co jest?
- Dote, to nie takie proste...
- Ok nie chcesz nie mów, ale nigdy mnie nie okłamuj.
Cała reszta upłynęła całkiem Okej. W nocy nie miałam kozmarów.
Następnego dnia umówiłam się z Dote. Przyszłam, ale jej nie było.
- POMOCY! ALLY! - Dote próbowała się wyrwać. Udało jej się, ale wtedy mnie schwytano.
- Mówiłem, że cię znajdę i dokończymy rozmowę. - Jego uśmiech przyprawiał mnie o dreszcze. - Blood, nie połam jej. Jest nam potrzebna.
- Się rozumie. No piękna idziemy. - Blood, syknął mi do ucha. Stanęłam mu na nodze. Nawet nie jęknął. 
- Ally! - Dote wołała mnie.
- Zadzwoń do Covera i powiedz, że AEB ją porwało. Będzie wiedział o kogo chodzi. - Evil odpowiedział za mnie. - Dobra idziemy! - zwrócił się do chłopaków. Znów poszliśmy do znannego mi miejsca. Na podłodze w czarnych workach, leżały ciała. Dziewczyny z ostatniego spotkania.
- Co im zrobiliście? Seks to mało? Jaracie się mordowaniem?!
- Spokojnie słonko. Tobie to nie grozi.
- Na razie. - odezwał się Blood. Posadził mnie na kanapie, a sam usiadł obok.
- Blood, spokojnie. Będziesz miał do niej prawo jeżeli się nie zgodzi. 
- Wiesz jak kocham młodą krew.
- Jesteście sektą? Składacie ofiary czy jak? - spytałam, ponieważ sformuowanke "młoda krew" już mnie przerastało.
- Czarne Msze to nie dla nas. - Blood był zdecydowanie za blisko mnie. Czułam jego oddech na karku.
- Mówcie za siebie. Ja tam Szatana wyznaję. - Anger okazał swoją obecność.
- Jak długo mamy na niego czekać? Nakręca mnie jej woń...
- Blood, bo uznam cię za zboka. - Evila wręcz bawiła ta sytuacja.
- Jak dawno znasz Covera? - zapytał mnie.
- Jakieś... 3 miesiące?
- Coś krótko.
- Jak dla mnie wystarczająco.
- Oj za mało go znasz...
- To może chciałbyś poszeżyć moją wiedzę?
- Niech sam to zrobi. - Evil spojrzał za mnie. W drzwiach stał Cover.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz