niedziela, 27 września 2015

Rozdział II Część II "Anioły i Harpie"

Od Początku

 Dziś zakończenie wakacji do szkoły! 7 klasa to coś. Ta szkoła podzielona została na 4 sektory A, B, C, i D. Trafiłam do sektoru C - dla przypadków z problemami z agresją. Sektor A jest dla uczniów Ambitnych, B - Bałaganiarzy (typu wandali itp. Są najbardziej obarczani za bramę), C - Cudzoziemców, D - Depresja. Ja nie mam problemów z agresją tylko jestem wrażliwa... Cóż od rana tylko było narzekanie i szukanie winnego, tego co rozwalił bramę cmentarza. Dziś poznałam Klarę, jest spoko, minusem jest, że cały czas siedzi na Facebook'u, ale dzisiaj jej nie było. Gdy pokłóciłam się z jakąś co walnęła mnie - specjalnie i wywaliła mi książki, zobaczyła to nauczycielka i poszłyśmy do Dyra. Przed gabinetem siedział pan Luke Smitf właściciel cmentarza - miał aktówkę a w aktówce był.... mój naszyjnik...

 Weszłyśmy do gabinetu i pierwsze co spodziewałam się usłyszeć to to, że jestem agresywna...ah... ale nie chodziło o mnie Dyro wyprosił tą drugą i powiedział abym usiadła. Niespodziewanie wszedł pan Smitf i powiedział, że on tylko na moment - Dyr się zgodził. Wyjął z aktówki ulotki i przekazał mi abym je rozdała - były o przypomnieniu do zapłaty, ale na mojej był numer telefonu. Spojrzałam na Smitf'a a on puścił do mnie oko i wyszedł... z moim naszyjnikiem i kępkiem włosów. 
- Chciałem tylko powiedzieć, że Klara... ona nie żyje... zamordowano ją na cmentarzu... była na rowerze...
Super Klara nie żyje. Najpierw Lucy teraz Klara.. kto dalej.
  Jak wróciłam do domu od razu wpisałam numer telefon z ulotki, ale pan Smift nie odbierał. Klary nie było od trzech dni, ale za to odezwał się pan Smitf i powiedział abym przyszła do niego na cmentarz o osiemnastej, dzisiaj, pojechałam rowerem byłam już spóźniona 5 minut co mi wypomniał, ale prosił abym usiadła. Wyciągnął naszyjnik.
- Czy to pani? - Zapytał.
- Nie. - zaprzeczyłam aczkolwiek chciałabym go wziąć i wyjść jak najprędzej.
- Na pewno? Znalazłem go dziś rano w pustej części cmentarza, a ostatnio odwiedzała pani cmentarz.
- Nie, nie wiem czyj on jest. - odpowiedziałam zdecydowanie.
- No cóż ... - Otworzył szufladę i wyciągnął kępek moich włosów, wziął pojedynczy włos i przypasował go do moich.
- Wygląda podobnie do pańskich.
- Wiele kobiet ma podobny odcień. - Próbowałam się wymigać.
- No dobrze... A wie pani co to jest? - nie dawał za wygraną.
- Naszyjnik... to tylko naszyjnik. - wiedziałam, że ma magiczne moce.
- Coś pani pokarze. - zdjął z półki książkę wielkości encyklopedii - Proszę spojrzeć  - wskazał zdjęcie kobiety z naszyjnikiem tym samym co mój, ale był na jedwabnej wstążce.
- Jest taki sam jak ten - wskazałam na naszyjnik.
- Tak. Bo to ten sam. A ta kobieta nie żyje. Zginęła na statku... Ta także nie żyje - pokazał inną, ona też miała naszyjnik - Zabiły je Harpie pół ludzie pół ptaki, są brzydsze niż anioły.
- Wierzy pan w anioły?
- Znam jednego. - Pomyślałam o Johnie, ale on miał czarne skrzydła...
- Kto to jest?
- Panienka dobrze wie...
- Nie mama pojęcia?
- Od jak  dawna zna pani Johna?

1 komentarz:

  1. Pare błędów, aleee...
    Super by było gdybyś, napisała następną część
    PLIIISSS

    OdpowiedzUsuń