ON
Nie tyle był to
szelest co dźwięk, dźwięk gitary. Brzmiał ładnie, a ON śpiewał pod nosem. Gdy
mogłam się już odwrócić zobaczyłam GO. Siedział na najniższej gałęzi grubego drzewa. Gdy mnie zobaczył zeskoczył i miękko
wylądował na ziemi. To co pierwsze zobaczyłam to to jak się zmienił gdy go
widziałam, miałam siedem lat i było to na pogrzebie ciotki. Stanął przede mną i
wtedy zobaczyłam … ogromne kruczoczarne skrzydła. Oczy miał szare ale nie bez barwy
tylko takie srebrne jak gwiazdy były piękne tak jak jego długie czarne włosy... Był bez
koszuli, nie dziwie się było gorąco jakieś 37 stopni. Podszedł do mnie tak
cicho jak kot…
-Przyszłam odwiedzić ciotkę, a ty co tu robisz? – Nie odpowiedział
tylko podszedł bliżej, nie wiedziałam kiedy… stąpał tak cicho..
- Wiesz, że na cmentarzu nie jest bezpiecznie o tak późnej
porze. – Powiedział patrząc mi w oczy…
- Nie wierzę w bajeczki z horrorów- odparłam.
Uśmiechnął się i znów był bliżej tak, że jego twarz była
zaledwie centymetr od mojej… wiedziałam co teraz nastąpi… on mnie pocałuje...
niestety źle odczytałam jego znaki. Patrzył się nie na moje usta ale nieco
niżej, chciałabym myśleć, że pociągają go moje kobiece kształty ale jemu
chodziło o to co się znajduje pod ubraniem na łańcuszku… mój naszyjnik.
-Wciąż go nosisz? – zapytał
-Tak - odparłam po namyśle – I właśnie przypomniałam sobie,
że należy do ciebie… więc proszę – powiedziałam ściągając naszyjnik
najdelikatniej i z gracją jak to możliwe jednak urwałam kępek swoich włosów. Wręczyłam mu,
a on spojrzał na mnie jak na ducha.
- Oddajesz mi go?! To był prezent dla ciebie! Chroni właściciela przed złem! A ty go potrzebujesz jak nikt! – Krzyknął na mnie – Ale skoro go nie chcesz… - Zamachnął się i wyrzucił go na drugą stronę ogromnego cmentarza…
Łzy nazbierały mi się w oczach, miałabym się teraz przed nim rozpłakać? Nie wiem dlaczego, ale czułam się jakby wyrzucił moje serce…
_____________________________________________________
Na zdjęciu z internetu jest moje wyobrażenie JEGO.
- Oddajesz mi go?! To był prezent dla ciebie! Chroni właściciela przed złem! A ty go potrzebujesz jak nikt! – Krzyknął na mnie – Ale skoro go nie chcesz… - Zamachnął się i wyrzucił go na drugą stronę ogromnego cmentarza…
Łzy nazbierały mi się w oczach, miałabym się teraz przed nim rozpłakać? Nie wiem dlaczego, ale czułam się jakby wyrzucił moje serce…
_____________________________________________________
Na zdjęciu z internetu jest moje wyobrażenie JEGO.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz