Sauron
Gdy obudziłam się rano, musiałam się przyzwyczaić do tego, że nie byłam w moim pokoju, a do tego leżał obok mnie chłopak. Na jego twarzy widniał uśmiech. Miał na sobie spodnie, a ja nic.
- Dzień dobry. Jak się czujesz?
- Witaj. Niezwykle.
- Miło mi to słyszeć. Za chwile będzie śniadanie. Potem ruszymy do Shire'u, około dnia drogi stąd. - ubrał koszule, a jego naga pierś zniknęła mi z oczu, co było i dobre i złe.
- Daj mi chwilę.
- Idę do Aragorna, będę na dole.
- Ok. - ubrałam się w zwiewną białą suknie. Zeszłam na dół.
- Dzień dobry. - powiedziałam.
- Witaj, młoda damo. - odpowiedział mi Aragorn. - Dobrze spałaś?
- Aż za dobrze. - mówiąc to obdarowałam Legolasa spojrzeniem, a on odwzajemnił mi uśmiechem.
- Oj, coś tu jest na rzeczy. Chodź Aragornie, jesteś mi potrzebny. - Powiedziała Arwena. Wiem, że chciała zostawić nas samych. Gdy wyszli, podszedł do mnie i objął mnie w tali.
- Mam nadzieję, że się na mnie nie obraziłaś po tej nocy?
- Skąd. Wręcz przeciwnie. Podobało mi się - zarumieniłam się.
- Cieszę się. To co, ruszamy do Shire'u?
- Dobrze. Przynajmniej pozwiedzam trochę Śródziemie.
Wzięliśmy konia i ruszyliśmy w drogę.
- Dziękujemy ci za wszystko, Aragornie, Królu Gondoru! - pozdrowiłam go i wyjechaliśmy. Zatrzymaliśmy się w Rivendel.
- Witaj Elrondzie! Władco Ostatniego Przyjaznego Domu! - przywitał go Legolas.
- Witaj Legolasie! Cocię do mnie sprowadza?
- Przejazdem chciałem zawitać. Jedziemy do Shire'u. Chcemy się spotkać z Gandalfem.
- Z Gandalfem, powiadasz. Zostańcie u mnie, bo wiem, że za dwie noce Gandalf przybywa na zebranie, tak samo zresztą Galadriela.
- A cóż to się stało?
- Ciemność znów zapanowała nad Śródziemiem, Legolasie.
- Sauron? Przecież zniszczono Pierścień, prawda?
- Sauron zorganizował upadek wieży. Udało mu się wykuć drugi pierścień.
- CO?! Jakim cudem?!
- Też się zastanawiam...
- Wiadomo na kogo uderzy najpierw?
- Prawdopodobnie, na tego kto go chciał zgładzić...
- FRODO!
- Tak. To bardzo prawdopodobne.
- Kto to Sauron? Jaka "Ciemność" ? Kim jest Galadriela? - zapytałam skołowana.
- Przepraszam kim jesteś młoda damo? - zapytał mnie Elrond.
- Mam na imię Tina.
- A więc Tino. Wszystko ci wyjaśnię: Kiedyś wykuto dziewiętnaście pierścieni. Trzy dla rasy czystej - Elfów, siedem dla Krasnoludzich Lordów i dziewięć dla królów rasy ludzkiej. Pierścienie miały okazywać potęgę. Nikt nie wiedział jednak, że Sauron - wielki czarnoksiężnik, wykuł dwudziesty pierścień, w czeluściach Góry Przeznaczenia, w Mordorze (ciemnej ziemi). Ten pierścień był tak potężny, że władał pozostałymi. Gdy wszyscy się dowiedzieli, całe Śródziemie zebrało naradę. Z każdej rasy wybrano śmiałków, którzy zniszczą pierścień. Utworzono Drużynę Pierścienia. Śmiałków było dziewięciu: dwóch ludzi: Aragorn i Boromir, krasnolud Gimli, czterech Hobbitów: Frodo, Samwise, Perigrin i Meriadok, był tam także Gandalf, a przedstawicielem Elfów był...
- Stąd te blizny? - spytałam.
- Tak.
- Wracając do Drużyny - kontynuował - Pierścień nosił Frodo, a mroczna siła ciągnęła go w dół, albowiem Sauron czuł obecność Pierścienia, a Pierścień chciał wrócić do swojego Pana. Podczas wyprawy zginął Boromir. Frodowi udało się zniszczyć Pierścień, ale Sauron to przewidział i wykuł drugi Pierścień...
- "Ciemność znów zapanowała nad Śródziemiem" - wypowiedziałam jego słowa.
- Tak. Więc znów trzeba zwołać naradę. Dlatego Gandalf wyruszył do Shire'u. Galadriela to "Pani Światła" jest jedną z tych która nosi pierścień. Jest naszą gwiazdą. Wyrocznią. Narada odbędzie się jutro, więc zostańcie.
- Ale jak zbierzecie Drużynę skoro brakuje Boromira?
- Właśnie dlatego urządzamy naradę.
- Skoro Legolas ma znów iść na wojnę to idę z nim...
Legolas spojrzał na mnie jak na ducha.
_______________________________________________
A tak pro po to tu wkleję zdjęcia Dziewiętnastu Pierścieni Władzy:
Elfy:
Ludzie:
ZANLAZŁAM!
Krasnoludy:



Ooooooo bożeee
OdpowiedzUsuńCo ci nie pasuje????
OdpowiedzUsuń